niestety powiem Ci ze samo życie niesie za sobą ryzyko śmierci:) pozdrawiam i życzę sukcesów w życiu 
Dziękuję. Wszelkie życiowe sukcesy mam już chyba za sobą.
Co do ryzyka śmierci, to zawsze staram się ryzykować własnym życiem, nie cudzym. Od ryzyka jest sport, a nie droga publiczna. Żeby jeździć szybko autem (co przyznaję jest przyjemne) wystarczy brak wyobraźni. Do szybkiej jazdy rowerem trzeba krzepy.
Zresztą nie o szybkość tu chodzi ale o to nieszczęsne hamowanie. Nie mam problemu z autem, które jedzie i 250 po prawie pustej autostradzie. Ale każde ostre hamowanie to porażka. Ty nie używasz telefonu ale skąd wiesz, co robi ten za Tobą?
Jeżdżę po polskich drogach od ponad 40 lat i widziałem już różne trendy. Ostatnie lata to wzrost narodowego przekonania, że na autostradzie prawa fizyki nie obowiązują. Efekty są dobrze widoczne w statystykach. Drogi, które z założenia miały być najbezpieczniejsze są największym zagrożeniem. Zresztą gadam głupstwa, to nie drogi są zagrożeniem ale ich użytkownicy.
Jak przejeżdżacie to widzę Was z daleka i chowam się na prawy pas za tiry. No i cały czas na autostradzie włączone Google Maps, żeby wiedzieć, kiedy karambol i uciekać. Pozdrawiam.