Witam,
Chciałbym się podzielić moimi wrażeniami z jazdą Aurisem Hybrid TS związanymi z wyjazdem w góry na ferie.
Trasa Poznań-Wisła i potem okolice do stoków i z powrotem.
W samochodzie 3 osoby i cała kupa sprzętu po dach :D Lekko ze 300kg, a ładowność tego kombi to 400kg.
Najbardziej pewnie interesuje Was spalanie

Samochód się dociera, bo jak wyjeżdżaliśmy, to nie mial jeszcze 500km na liczniku. Przejechałem 1150 km i spaliłem 73,6 l (dane z dystrybutora).
Autostrada 140-150km/h (GPS) - tempomat, trasy szybkiego ruchu 110-120km/h czyli bez oszczędzania. Ogrzewanie normalnie włączone, a bywało i -9 stopni rano.
Droga tam, to jakieś 6,7l/100km, a z powrotem już 6,2l/100km. Na miejscu przy podjazdach 10km na stok, to około 7l/100km, a z górki 3,5-4l/100km :D
Czyli w trasie są samochody oszczędniejsze. Ale w mieście jest git. Generalnie jestem bardzo zadowolony.
Obawiałem się skuteczności ogrzewania, ale zostałem mile zaskoczony. W samochodzie robi się ciepło szybko.
A teraz subiektywnie

Z samochodu, po blisko 6h jazdy, wysiadłem dziwnie wypoczęty, co mnie zaskoczyło (mierzę prawie 190cm wzrostu). Rodzina podobnie. Fotele niby nie za długie, dość twarde, a jednak jest bardzo wygodnie. W samochodzie jest zaskakująco cicho. Nie miałem żadnych problemów z niedostatkiem mocy przy wyprzedzaniu, ale ponieważ mam znajomego, który kupił ostatnio jakieś audi z silnikiem o mocy ponad 480KM, to rozumiem, że nie wszystkim może napęd w Aurisie odpowiadać :D Dla mnie wystarczy. Poprzednio jeździłem Peugeotem 406 2l o mocy 136KM i musze powiedzieć, że jest podobnie, przynajmniej do 120km/h. Potem jest lekka zadyszka, tzn. wydaje się, że więcej hałasuje niż jedzie. Najgorsze, że w samochodzie jest przy normalnej jeździe tak cicho, że potem odgłos skrzyni może przeszkadzać, chociaż wcale nie jest głośniejszy niż w każdej benzynie po redukcji.
Dużo zależy od zapotrzebowania na adrenalinę i stylu jazdy.
Samochód prowadzi się świetnie. W ogóle nie zauważyłem jakoby układ kierowniczy działał zbyt lekko czy coś. Im szybciej się jedzie, tym sztywniej działa kierownica, a ja doskonale wiem co się dzieje z kołami. Przy każdej prędkości czułem, że jestem przyklejony do jezdni. Nie wiem czy to zasługa opon czy felg 16-tek, ale czułem się bardzo pewnie w każdej sytuacji.
Układ automatycznych świateł długich działa tak sobie, bo za późno je wyłącza. Za to układ informujący o zjeździe z pasa działa doskonale. Podobnie jak „ostrzegacz” o zbliżaniu się za szybko do samochodu poprzedzającego. Te dwa elementy mi się podobają.
Znaki odczytuje bezbłędnie, ale czasami nie te co trzeba, szczególnie jak widzi jakieś zjazdy :D
Ale ponieważ wszystko jest opisane w instrukcji, to nie spodziewałem się jakieś wielkiej inteligencji. Jest ok.
Jeśli chodzi o podjazdy przy stokach na śliskim, to rewelacja. Opony nowe, Nokiany, ale chyba tu też sama miękkość układu napędowego pomaga, bo nie miałem sytuacji, żeby zerwał mi przyczepność np w miejscu, gdzie gościu w octavi palił opony.
Fajnie, że w nie musimy się zatrzymywać przy manewrach. Bardzo się to przydaje do szybkiej zmiany kierunku jazdy. W ogóle o skrzyni mogę się wypowiadać tylko w samych superlatywach. Miałem okazję jechać ostatnio VW z DSG i miękkością pracy eCVT wyprzedza ten automat o lata świetlne.
Nadal powala mnie ruszanie w ciszy :D
Bałem się, że przy oszczędnościach spalania będzie problem z szybkim dogrzaniem wnętrza, ale nie. Nie ma problemu. Jak chcemy, to hybryda nagrzeje się tak samo szybko jak każda inna benzyna. Ale jak chcemy maksymalnie zaoszczędzić, to niestety z ogrzewaniem trzeba kombinować

Może czegoś nie doczytałem lub wymaga jakiś zmian w opcjach, ale jest kilka rzeczy, które mnie powaliły w XXI wieku:
Podgrzewanie foteli - no to jest całkowita porażka. Grzeją mocno, ale przez kilka minut. Potem się wyłączają i fotel się wychładza, żeby po kilku minutach ponownie się włączył. Masakrycznie duża histereza działania.
Samo ogrzewanie. Działa doskonale do czasu, aż nie wjedziemy do miasta i nie włączy się EV. Wtedy zaczyna być problem z „ciągłością” skuteczności ogrzewania i w efekcie mamy wrażenie, że robi się fala ciepło-zimno-ciepło… Generalnie jakoś ta wentylacja jest dziwnie zaprojektowana i muszę to jeszcze ogarnąć.
Położenie przycisków wyboru trybu pracy skrzyni jest kiepskie. Żeby szybko coś przerzucić, to musimy cofnąć rękę w stronę podłokietnika i szukać wzrokiem. Powinny być albo przed gałką przy panelu klimatyzacji albo w kierownicy.
A teraz hit hitów :D
Automatyczna wycieraczka. Tak się zastanawiałem jak to jest zrobione w Toyocie, tym bardziej, że w moim 18 letnim peugeocie 406 działa to w 99,99% doskonale. A tu niespodzianka. Toyota wygrywa w konkursie jak bardzo można zepsuć coś co zostało juz dobrze zrobione w epoce kamienia łupanego. W zasadzie równie dobrze mogliby założyć kwadratowe koła i dziwić się, że coś podskakuje. Jak mi się wydaje, czujnik deszczu działa 0-1. Czyli tylko wysyła sygnał czy deszcz jest czy go nie ma. Odświeżanie na poziomie ZX Spectrum czyli co 5 sekund :D Wycieraczki działają tylko na pierwszym biegu. W peugeocie jak mijałem tira, który walił z pod kół wodospad wody, to wycieraczki w 0,2s osiągały II prędkość kosmiczną i szyba była czysta. A tu…..powiem, że lepiej się przygotować wcześniej :D Żenada. Zależało mi na tym systemie bo się przyzwyczaiłem, ale w wykonaniu Toyoty ten system jest kompletnie zbędny. I co z tego, że mamy pierścień do regulacji czułości czujnika. Nie o to chodzi. Układ powinien działać autonomicznie.
Kolejna rzecz związana
z układem automatycznej wycieraczki. W P406, trzeba było aktywować układ po każdym wyłączeniu stacyjki. Uważałem, to za denerwujące, ale jak się okazuje miało to większy sens. W Toyocie, jak zostawimy wycieraczki na auto, to pierwsze co zrobią po włączeniu zasilania i oszronionej szybie, to wykonają jeden ruch po całej szybie. Co się dzieje z gumami po takim występie nie będę mówił. Kolejna rzecz o której trzeba pamiętać.
Jak macie powyżej 185cm, to przy jeździe drogami szybkiego ruchu, żeby zobaczyć co się dzieje 100-200m za samochodem, musicie skorzystać z lusterka bocznego. I to pomimo opuszczenia fotela najniżej jak można. We wstecznym widać pięknie obudowę światła stop. Cholernie męczące.
Wskaźnik paliwa i podawany przez komputer zasięg. W zasadzie Toyota mogłaby sobie podarować oba te elementy w tym samochodzie :D Jeśli chodzi o zbiornik, to gdy wskaźnik osiąga 1/3 w baku wybucha bomba i tracimy paliwo w tempie startującego wahadłowca. A jeśli chodzi o zasięg, to jak osiągnąłem trzy kreseczki na wyświetlaczu (dla nie wtajemniczonych oznacza zasięg poniżej 30km), to przy spalaniu 5,5l/100km w 45l baku zostało 9l. Dno dna.
Toyota zaskakująco łatwo spartoliła rzeczy, z którymi ma chyba do czynienia bardzo długo i miała dużo czasu na ich udoskonalenie. Z drugiej strony zaskoczyła mnie pozytywnie prowadzeniem i komfortem jazdy.
Zaczęły mnie bardzo wkurzać te śmierdzące diesle. Jak zobaczyłem niedzielny korek przy wyjeździe z Wisły to stwierdziłem, że hybryda powinna być obowiązkowa :D
To tak w krótkich słowach moje całkowicie subiektywne wynurzenia

PS. Jazda tym samochodem sprawia mi wielką frajdę i mam nadzieję, że to potrwa jeszcze długo.