Kwestia liczny mniej lub bardziej potrzebnych gadżetów jest ściśle związana z potrzebami każdego kierowcy.
Automatyczne ryglowanie zamków, tak mi się wydaje, przeznaczone jest raczej dla bezpieczeństwa małych dzieci wewnątrz pojazdu - żeby jednym szarpnięciem za klamkę nie otworzyły drzwi podczas jazdy.
Jeśli ktoś jeździ sam, może uznać to za zbędny gadżet.
Podobnie elektrycznie regulowane lusterka, fotele. Jeśli jest jeden kierowca, ustawia raz i jeździ latami. Jeśli użytkuje na zmianę z żoną, gimnastyka w celu ustawienia prawego lusterka bywa upierdliwa. Systemy wspomagania parkowania w dzisiejszych autach z widocznością jak w czołgu wydają się bardzo przydatne, ale jeśli ktoś jest Kenem Blockiem i parkuje furę równolegle do krawężnika zawijając na ręcznym, będzie sarkał na pipczenie czujników parkowania ;-)
Każdy gadżet ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Cała sprawa sprowadza się do pytania, czy są jeszcze auta pozbawione zbędnych dla konkretnego kierowcy gadżetów. Odpowiedź brzmi: są, ale nie zawsze są to Toyoty CHR ;-)
Dacia Duster w podstawowej wersji powinna zadowolić tych bardziej wybrednych zwolenników minimalizmu w motoryzacji. Wybór naprawdę jest
