Cześć, od grudnia 2024 posiadam nową, zakupioną w salonie Toyota Okęcie, Toyotę Corollę GR Sport z silnikiem 2.0 (196KM), która każdorazowo parkowana jest w ciepłym garażu podziemnym. Od marca 2025 zaczęły się moje problemy z rozładowującym się akumulatorem 12v. Fabrycznie zamontowany był już akumulator Varta 45Ah 286A (345 LN1-MF). W ciągu roku, sytuacja powtórzyła się jeszcze 5 razy - czasem po 2 dniach, czasem po 4-5. Oczywistym jest fakt, że wyposażyłem się w jumpstarter oraz prostownik, ale jak sami wiecie - jest to raczej przedłużanie agonii, a nie rozwiązanie problemu. Toyota Okęcie oczywiście umywa sobie ręce od problemu, bo sprawdzili samochód oraz akumulator, gdzie wykazano niedoładowanie akumulatora oraz jego rzekomą sprawność. Jeszcze mnie za to policzyli 70zł

W ubiegłym tygodniu, postanowiłem wymienić akumulator na własną rekę (nie chce mi się użerać z ASO, to nie jest warte tych 315zł). Postawiłem na Yuasę YBX5012 54Ah 500A. Akumulator naładowałem prostownikiem przed wsadzeniem do samochodu i póki co jest spokój, ale minął dopiero tydzień. Dodatkowo wyłączyłem też keyless przy okazji ostatniej wymiany oleju w ASO.
Postanowiłem jednak wystąpić do Toyoty o zapoznanie się ze sprawą. Napisałem w tym celu pismo do TCE, napisałem też do Toyota Okęcie. Niestety, zostałem totalnie olany przez wszystkich wymienionych. Dopiero pod wpływem negatywnej opinii z przedstawieniem całej sprawy na Mapach Google (profil Toyota Okęcie), autoryzowany serwis podjął ze mną kontakt. Zostałem poinformowany, że mogą ponownie wykonać pomiary poboru prądu, test sprawności akumulatora, ale w najlepszym wypadku, poskutkowałoby to wymianą akumulatora, która jest tymczasowym rozwiązaniem problemu. Kierownik serwisu wprost przyznał, że winny jest algorytm ładowania akumulatora, ponieważ prąd ładowania jest zbyt niski przez co akumulatory są wiecznie niedoładowane, co przekłada się na ich stopniową degenerację. Nadmienił też, że pokonywanie nawet krótkich tras (30-40min) nie jest w stanie doładować akumulatora, więc to również nie jest remedium. Dodał, że Toyota rozpatruje takie sprawy tylko w przypadku, kiedy tych zgłoszeń jest wiele i mają globalny charakter (ASO zgłasza sprawę do lokalnego dealera, ten kieruje sprawę do europejskiej centrali, a dopiero ta kieruje sprawę do centrali w Japonii, gdzie może ktoś, kiedyś zajmie się tym problemem).
Cóż... jestem troszkę w szoku, bo samochodu używam dosłownie dwa razy w tygodniu. Może dwa razy w miesiącu pokonuję dłuższą trasę (3h), wobec czego, hybrydowa Toyota jest dla mnie totalnie niefunkcjonalna. Mogę tylko polecić, żeby nie odpuszczać i zgłaszać tę sprawę, zapychając ASO zgłoszeniami i negatywnymi opiniami - może w tym szaleństwie jest metoda
