Witajcie.
Jestem pośrednio posiadaczem Toyoty Auris 1,6 VVTI 124 KM z instalacją gazu BRC. rok produkcji 2008. gaz od 06.2016 r. od około 2 miesięcy jest z nią problem polegający na tym że:
- raz na jakiś czas odmówić współpracy i rano muszę ją kręcić zanim odpali - potem uruchamianie jest bezproblemowe aż do następnego razu - czyli jakies 1,2 razy w miesiącu,
- po odpaleniu silnik pracuje cicho, nie ma żadnych stuków i innych dzwięków,
- po przejechaniu odcinka drogi umozliwającego rozgrzanie silnika zaczyna sie polka z obrotami - myślę że pisząc "z zegarkiem w ręku" wiele sie nie pomylę, średnio 2 razy na minutę obroty spadają z okolic 900 do 500-600,
- po przejechaniu np 50 km i dobrym rozgrzaniu silnika kazdorazowe wcisniecie sprzęgła kończy się gasnięciem silnika,
- na zimnym silniku na niskich biegach słychać "jak dla mnie" klekotanie zaworów,
- na gorącym silniku - mój 126 p miał wiecej mocy niż ma obecnie toyota,
I teraz co zostało zrobione:
- zmienione świece,
- wyczyszczona przepustnica - choć majster co to robił twierdzi że był problem z adaptacją,
- wymieniony olej i filtr,
- sprawdzone czujniki zmiennych faz rozrządu,
- sprawdzdzony czujnik spalania stukowego - taką przypadłość wskazał serwis Toyoty,
- sprawdzona sonda lambda i przepływomierz,
- sprawdzony rozrząd - jest na znakach, łancuch nie wykazuje oznak rozciągnięcia, (niby potwierdzone przez serwis Toyoty i drugi niezależny serwis)
- sprawdzone ciśnienie w cylindrach - 1 -5,8; 2-7; 3-5,5; 4 - 5,5 takie wyniki otrzymałem,
- auto po przeglądzie u gazownika - nie wykazało żadnych błędów,
- wymienione filtry gazu,
- auto po diagnostyce komputerowej (3 x) - błędów zero (nawet serwis Toyoty nic nie znalazł,
- po wyłaczeniu i odcięciu instalacji gazowej, wypaleniu pozostałości gazu na benzynie i gazie identyczne zachowanie silnika,
Pomysły majstrów:
- wymiana rozrządu,
- uszkodzone wariatory na wałkach rozrządu,
- uszczelka pod głowicą,
- wypalone gniazda zaworów,,
- koniec sprzęgła,
i powiem szczerze że nie mam już pomysłu co dalej. umówiony jestem na demontaż głowicy ale jakoś nie mam przekonania czy z tego coś wyjdzie. jako że to nie moje auto tylko siostry żony mi w udziale przypadło ogarnięcie tematu obawiam się bezsensownego wywalenia kasy a problem moze pozostać.
miał może ktoś z Was taką przypadłość?