Jak ktoś by mi zrobił, to wyjaśniał bym z nim, a nie jak gimbus gwoździem z jego samochodem.
Widzisz - nie czytasz ze zrozumieniem. Ja nie jestem debilem, ktory rysuje ludziom auto za samo krzywe zerkniecie na mnie. Porysowane / uderzone auta miałem już wiele razy w życiu i gdy były już nie pierwszej nowości, to miałem to w d... tak jak Ty ze swoim Nissanem. Ale dwa razy w życiu, mając nowe auto, trafiłem na takie chamstwo, że inaczej się nie dało. Bardzo wątpie czy Ty byś sie w tej sytuacji zachował inaczej (tym bardziej, że jak piszesz, zdolny jesteś do pobicia kogoś).
Raz mając niewiele ponad 20 lat trafiłem sytuację, gdzie jakiś kark wysiadając ze swojego starego złoma, przypierniczył drzwiami chyba z całej siły, jakby chciał przestawić tak moje auto. Podszedlem i zwróciłem uwagę, że mam pionową, pomarańczową rysę (mial pomarańczowego malucha czy jakies inne małe auto), ale stwierdził, że go to nie obchodzi i mam spi....lac (dosłownie). Po czym sobie poszedl.
W drugim przypadku widzialem jak dwójka starych ludzi wciska się na siłę między auta. Starucha przywaliła mi w auto kilka razy, jakby chciała więcej miejca zrobić. Ledwo wysiadła. Zwróciłem grzecznie uwagę, to skoczył do mnie jej rycerz jakby mnie chciał pobić, że jej uwagę zwracam. Sytuacja jakaś chora, jak z filmu.
Są ludzie i sytuacje, że jedyne co możesz zrobić, to ulżyć sobie w równie prostacki sposób.
Wiele razy miałem sytuację, gdzie przyłapałem kogoś na tym, że stuknął moje auto, ale zawsze wystarczyło pogadać, ktoś przeprosił i rozeszło się po kosciach.
Jak kiedyś kupisz sobie nowe auto, na które ciężko musialeś pracować, a jakiś ch.. Ci wywinie taki numer, to wtedy zobaczysz czy będziesz taki mądry i opanowany.