Hej!
Mierzyłem ostatnio, kilka razy napięcie akumulatora - po nocy, czyli samochód nie używany stał na zewnątrz, temp. w nocy -15 st. C.
Napięcie rano wynosiło 12.28V, czyli raczej mało (?). Mimo to auto odpala na dotyk, więc jest dobrze, ale jednak zastanawia mnie dlaczego napięcie nie wynosi ok. 12,5V, jak w większości aut, którymi jeździłem. Co dziennie jeżdżę trasę 2x po ok. 40 km (ekspresówki, autostrada), napięcie mierzone podczas pracy silnika to ok. 14,4V, więc aku powinien się doładowywać.
Czy powoli akumulator się kończy, czy przy takich mrozach powinienem użyć jakiegoś automatycznego prostownika, żeby go porządnie doładować?