Ponieważ uspokoiły się problemy z czujnikami ciśnienia , moje super niezawodne auto znowu dało o sobie znać .
Sobota . Wyjechałem z domu . Wszystko ok . Stanąłem pod sklepem po kilku km . Wsiadam z powrotem . Po chwili czuję , że nie działa klima , ciepłe , duszne powietrze i dziwny nieprzyjemny zapach ( nie taki jak typowy smród z klimy zagrzybionej )
Zaczynam kombinować , temp. na LO , manual . Włączam , wyłączam klimę . Zatrzymuję się kilka razy . Gasze auto . Nic . Włączam na LO obieg wewnętrzny i ... zaczyna chłodzić . Podnoszę na 18 st. C - zaczyna lecieć GORĄCE powietrze . Ręce mi opadły .
Wracam do domu . Próby na podjeździe . NIC .
Na drugi dzień wybieram się do Żor . Jadę C-HR myśląc , że najwyżej pojadę na LO + obieg zamknięty ( co ciekawe nie robiło się w sobotę duszno i nie parowały szyby przy zamkniętym obiegu

)
Klima działa normalnie

Wszystko ok . Jedynie po przekręceniu kluczyka zanim klima się włączy a działa już wentylator jest ten nieprzyjemny zapach . Trzeba będzie podjechać na serwis klimy , sprawdzić to . No i obejrzeć filtr kabinowy ( ponoć wymienili na przeglądzie 15 tys. a mam 21 )
Podrzuci ktoś info jak się dostać do kabinówki ? Łatwy to zabieg ?
Ciekaw jestem co to był za incydent i czy się powtórzy ... ?