Jestem po czyszczeniu kolektora. Tak jak pisałem przebieg 116 tkm, w 2,5 roku czyli dużo jeżdżone głównie na benzynie na długich trasach. Zabrałem się do tego samodzielnie. Doświadczenie amatorskie, żaden ze mnie mechanik bardziej majsterkowicz motocyklista który z motocyklem sam sobie ogarnia serwisy od oleju po zawory. Do tego posiłkowałem się filmem z poniższego linku:
https://www.youtube.com/watch?v=579M-4wPSUIPotrzebne są podstawowe klucze, środek do czyszczenia EGR, gaźników, kolektorów ja akurat miałem z K1 ale firma to rzecz drugorzędna, około trzech godzin czasu. Robota nie jest skomplikowana jednak trzeba być bardzo delikatnym co do wtyczek, zaczepów itd.
Mam dwa spostrzeżenia co do tego co jest na filmie. Po pierwsze w Aurisie jest więcej miejsca na wszelkie manewry a po drugie co ważniejsze, nie trzeba ściągać przewodów wodnych z przepustnicy. Gość to zrobił i rozlał płyn, natomiast wystarczy ściągnąć dwie wtyczki z przewodami i można odsunąć przepustnicę w miejsce gdzie nie przeszkadza.
Co do kolektora i dolotu w bloku to wszystko czyściutkie, bez szlamu i sadzy. Lekko zatłuszczone, wystarczy szmatka ruszyć. Natomiast wejście od strony EGR i te małe kanały masakra. Zbiera się coś jakby węgiel który zatkał u mnie 3 z 4 tych kanałów i jest to twarda skorupa która nie poddaje się chemii tylko trzeba to śrubokrętem ryć. To samo metalowa rurka łącząca EGR z kolektorem - zarosnięta tym węglem tak że przepływ to 3/4 średnicy, dookoła wianek z węgla.
Efekty OK. Budą nie trzęsie przy 120 km/h i obrotach nad napisem ECO i co ważniejsze dla mnie, w końcu nie czuję jak załącza i wyłącza się spalina przy przechodzeniu między trybem elektrycznym a spalinowym w obie strony. Teraz tylko hałas i kontrolka mnie informują że silnik "Zapalił" i jak gaśnie tak samo. Wcześniej było takie uczucie jakby auto wjeżdżało w nierówności poprzeczne na drodze. Teraz jest OK. Czyli operacja się udała, pacjent przeżył