Wiadomo zasięgnąć opinii prawnika ale tylko i wyłącznie takiego, który obraca się w przedmiocie umów, gwarancji, rękojmi i odpowiedzialności (zwłaszcza w obrocie samochodami) czyli ma praktykę w tej materii, albowiem u nas jest tak, że co prawnik to inne zdanie i prawnik od alimentów do tego na pewno się nie nadaje.
Prywatnie wydaje mi się, że jak sprzedający nie zataił (specjalnie) żadnej wady czy naprawy z tym związanej to może spać spokojnie, a jak oszukał kupującego świadomie to może się martwić.
Osobiście miałem jedno takie zdarzenie, że sprzedałem swojego Fiata Tipo (parolatka) a na drugi dzień po sprzedaży kupujący dzwonił, że się rozmyślił i go to auto już nie interesuje i że chce go zwrócić. Stanowczo stwierdziłem, że nie zgadzam się na zwrot i że mnie to auto też już nie interesuje bo go sprzedałem czyli przeniosłem własność przedmiotu umowy. Sprawa się skończyła na dwóch telefonach i auta nie przyjąłem.
Zawsze standardowo piszę w umowach kupna sprzedaży, że kupujący zna stan techniczny oraz, że gwarancja i rękojmia nie ma zastosowania. W ten sposób wyrażam swoje zdanie, że jak sprzedaję to jest to moje nieodwołalne stanowisko.