Dzień dobry.
Postanowiłem tu przekleić swój post bo na Corolla nikt nie pomógł.
Silnik to Valvematic 1,6 (132 KM), skrzynia 6 biegowa manualna, przebieg auta 110 tys.
Problem pojawiał się od około 2 miesięcy, najpierw sporadycznie (raz w tygodniu) zawsze po trasie. Wjeżdżając na obrzeża miasta zatrzymywałem się na światłach (jak na ironię zawsze w tym samym miejscu) i podczas ruszania coś mnie przytrzymywało w miejscu jak bym ruszał na zaciągnięty ręcznym po paru sekundach wszystko wracało do normy i auto rozwijało swoją moc. Teraz pojawia się to już coraz częściej po porządnym rozgrzaniu silnika.(zawsze po trasie). Nic nie szarpie, obroty też nie wzrastają gwałtownie jak przy ślizgającym się sprzęgle, tylko jakby się dusił przez chwilkę.Jest to dosyć niebezpieczne gdy muszę się sprawnie włączyć do ruchu bo auto prawie nie jedzie przez te parę sekund i dopiero po chwili zaczyna się rozpędzać.Przy starcie spod świateł pewnie Tico by mnie wtedy objechało

Oczywiście próbowałem coś znaleźć w sieci, ale niczego mi to nie rozjaśniło. Myślę że może to być któryś zacisk hamulcowy? Może zasyfiona przepustnica? Pisałem też w innym poście że od zakupu bardzo ciężko czasami wchodzi drugi bieg (tylko po dobrym rozgrzaniu) tego też do tej pory nie udało mi się zdiagnozować. Myślę nad wymianą oleju w skrzyni, ale się jeszcze powstrzymuję. Jeżeli ktoś miał podobny problem z tym ruszaniem to bardzo proszę o podpowiedź jak go rozwiązał.
Pozdrawiam
Wysłane z mojego D6603 przy użyciu Tapatalka