Tak, Toyota ma bardzo poważne problemy z serwisowaniem RAV4. Potwierdzam. Średni okres oczekiwania na części to miesiąc. Auta są fajne, ale wykonanie pozostawia sporo do życzenia, lista niedoróbek nie jest bagatelną. Z całą pewnością można powiedzieć, że w przypadku RAV4 obecnej generacji, niezawodność, to tylko taki slogan reklamowy bez pokrycia. Takie prawie że... , dobrze to określa. Czekam na serwis wycieraczek i fotela kierowcy (ma luzy).
Z innej beczki, zrobiłem już ponad 5 tys. Jeździ się fajnie, dość pewnie i bezpiecznie. Mocy jest w sam raz, spalanie ok, napęd na 4 koła w porządku, skrzynia bezstopniowa czasem jest dziwaczna, ale nie rzutuje to ogólny odbiór samochodu. Jeżdzę dość spokojnie. Polubiłem mojego Toyotę.
No i łyżka dziegciu.
Zostałem trafiony dwa razy. Raz drzwiami na parkingu, odprysk lakieru, malowanie z OC sprawcy. Na szczęście byłem w samochodzie. I drugi raz trafiła mnie osoba firmową Skodą. W tylni zderzak. Klapa bagażnika, zderzek, i coś tam jeszcze do wymiany. Nieduża prędkość na szczęście, ale osoba zaczęła hamowanie na moim zderzaku. Czekam, aż się ASO dogada w sprawie pokrycia szkód z OC sprawcy i ściągnie klapę z Japonii...
Ostatnio takie zdarzenia są częste (widzę co chwila na mieście). Pipkanie w telefon nie popłaca. Jak komuś się wydaje, że jak sobie po pipka to nic się nie stanie, to statystki wskazują inną nieco charakterystykę takiego zdawania. Ja zostałem trafiony w tył po raz drugi w ciągu 5 miesięcy. W mój poprzedni samochód. Też baba pipkała w telefon. Też na światłach. Niby bezpiecznie...
Myśllisz jadę spokojnie, trzymam odległość, nic się nie stanie. No błąd. Z przodu nic. Ale z innych stron... Z trzymaniem odległości w takim przypadku jest fajnie, bo stłuczka nie przeradza się w masową kolizję przez efekt domina.
Teraz mam nowy, bity samochód.
Nie uczyniłem niczego złego, a jestem ukarany.
Podobnie jak Pani post wyżej.
Jest karana przez producenta za zakup jego produktu.
Ironia losu.