Witam.
Odkurzam wątek bo chyba jest już zapomniany lub nikt nie kupuje takich samochodów. Od 3 kwietnia jestem szczęśliwym właścicielem RAV4. Świadomie wybrałem benzynę bo moje dzienne i roczne przebiegi są małe a te ostatnie mieszczą się w 10-12 tysiącach, auto mi służy 5-6 lat a potem idzie "do ludzi".
Samochody zawsze kupowałem za gotówkę więc wydanie większej kwoty trochę boli a najbardziej teraz kiedy właśnie przeszedłem na emeryturę. W tym wieku człowiek już myśli pesymistycznie i gdyby coś wyszło nie tak to nie chcę kogoś zostawić z długami i spłatą rat. Auto mam wersji Comfort + Style i w 95 procentach będzie służyło tylko dwóm osobom i myślę , że 3/4 to będzie trasa jak w ubiegłym roku kiedy dwukrotnie byliśmy nad polskim morzem jak i w Chorwacji. Jazda tym samochodem po mieście w korkach trochę denerwuje bo jak się patrzy na spalanie to trochę głowa boli.
Czy da się wyłączyć info o bieżącym spalaniu? Przyznam szczerze , że trochę mnie ta informacja wkurza a w poprzednich autach Nissanie QQ i Suzuki Vitarze można było to skasować. Nie chciałem tego wiedzieć i nie wiedziałem. W każdym razie spalanie mam mniejsze niż w Nisanie a tam był silnik 1.6 i chyba 115KM.
Samochód jest duży wygodny i ogólnie jestem z niego zadowolony. Kiedyś wracałem w niedzielę z knajpy pod Krakowem i spalanie wg aplikacji wyszło mi 5l co mnie trochę zszokowało. We wtorek w cztery osoby jechałem na pogrzeb , spalanie na trasie wyszło 7,7 i 7,5 w drodze powrotnej z tym , że jechałem po autostradzie z prędkością 140 a nawet chwilami 160km/h. Ktoś pisał , że przy 130 jest głośno a dla mnie nawet przy 160 było ok. Z tego wynika , że przed Toyotą mieliście duże wypasione auta bo gdybyście jechali moimi poprzednikami to co mielibyście powiedzieć przy 120 kiedy szum był okropny. Samochodem dopiero przejechałem 580km a już miałem przygodę.
Właśnie we wtorek wracając 29-listopada do domu po pogrzebie w Nowym Sączu zostałem uderzony przez babkę , która jechała starą 16-to letnią RAV4 z takim wielkim przednim zderzakiem. Trochę było huku , zjechaliśmy na pobocze i okazało się , że ten plastikowy jasny , środkowy element w tylnym zderzaku jest lekko wgnieciony i porysowany na długości 15-20cm. Kobieta się zagapiła, patrzyła na bok i mnie w korku uderzyła.( miałem kamerkę) Wcześniej non stop widziałem iż rozmawia przez telefon a w momencie uderzenia zdążyła już skończyć. Zaczęliśmy spisywać protokół ale okazało się ,że pani podała mi ubezpieczenie od następnego dnia bo takie zdjęcie przesłał jej mąż. Stare kończyło się akurat w dniu kolizji ale mąż tej pani oświadczył, że nie będzie jechał z papierami do niej bo są korki więc wezwałem za namową mojego ubezpieczyciela policję. Zaznaczam , że tamta Toyota była ubezpieczona w jakiejś mało znanej firmie. Nie miałem takiej przygody od ponad 20 lat więc nie wiedziałem gdzie mam szukać pani ubezpieczenia. Dopiero jak przybyła na miejsce Policja i powiedziałem iż prawie dogadaliśmy się tylko była sprawa ubezpieczenie to powiedział mi , że można to sprawdzić na jakiejś stronie internetowej.
Tak więc ledwo przejechałem 500km a już mam małą szkodę. Byłem tak wściekły ale nic na to nie mogłem poradzić , pani też było przykro bo kilka krotnie mnie przepraszała. Finał tej sprawy to dmuchanie w balonik, stracenie ponad godziny czasu a pani dostała 1100zł kary i 6 pkt. karnych. Jeżeli Jej się to przydarzy jeszcze raz do pół roku zapłaci 100 procent więcej.
Powiem, że mi się tej pani zrobiło żal bo przej jej kiepską operatywność i nie pokazanie aktualnego ubezpieczenia wezwałem policję. Panowie mówili, że mogłem ich też odmówić i nic by się nie stało ale pani nic nie robiła w kierunku przedstawienia mi aktualnego ubezpieczenia.
Tak więc auto miało przejechane trochę ponad 500km i już jest "bite".
Pojechałem do ASO bo akurat odbierałem dowód rejestracyjny ( miałem czasowy) i oni mi to naprawią. Mam kilka zdjęć więc tę rysę w momencie sprzedaży komuś pokażę.
Gdyby to było stare auto pewnie bym wziął zaproponowaną kasę ale jeździłem tylko 3 tygodnie i miało ono ciut powyżej 500km.
Ciekaw jestem czy ktoś mnie "pobije" i miał takie zdarzenie wcześniej niż ja.

Przed chwilką dostałem kosztorys zaproponowany przez ubezpieczyciela sprawcy i propozycje zrobienia w "ich " zakładzie.
3450zł.