Dziś rano usłyszałem niespotykane buczenie pod maską. Pomyślałem, że to może agregat klimy, chociaż nigdy wcześniej nie słyszałem tego dźwięku. Okazało się, że dźwięk wydobywa się z tylnej, górnej części silnika. Przypuszczam, że gdzieś w okolicach turbiny, jednak dźwięk ma charakter elektroniczny. Na domiar złego odkryłem coś co zaniepokoiło mnie jeszcze bardziej. Mianowicie, duże ilości spalin wydobywające się z wlewu oleju silnikowego. Szczerze mówiąc, jeszcze nigdy nie widziałem w żadnym aucie takiej ilaści dymu, która wydobywałaby się z silnika. Nawet w dieslach z dużym przebiegiem. Moja chr-ka ma nakulane niecałe 14k km od końca 2017r. Nigdy nie była katowana, 90% przebiegu zrobiła moja żona jeżdżąc w cyklu miejskim do pracy. Dodam, że nie zauważyłem spadku mocy, czy dymienia z wydechu. Auto jeździ całkiem normalnie.
Zdarzyło się komuś coś takiego???