Auto odebrane w tym tygodniu na parę dni przed upływem 6 miesięcy od zamówienia.
Odbiór auta w ciasnym i zatłoczonym salonie , sprzedawca je otworzył i sobie poszedł.Tłum ludzi, pandemia, maseczki na brodach, my nie mozemy otworzyć auta, bo sąsiednie auta maja otwierane co rusz drzwii, w koncu udaje mi sie otworzyc drzwii kierowcy a do środka pakuje sie jakaś baba, mówię jej, ze to auto nasze, juz sprzedane {zakupione} a on z pyskiem, że tu nic nie pisze itd.Nie ma możliwości swobodnego obejrzenia auta, tym bardziej pomiaru grubości lakieru , szukam sprzedawcy zajętego pogawędką z kolegą i proszę by auto wyprowadził na zewnątrz, na parking, dobrze, że już nie ma mrozu i nie pada.Sprzedawca "łaskawca" spełnia naszą prośbę, inni sprzedawcy ślą nam nieprzychylne spojrzenia, bo my "dezorganizujemy" ich pracę, muszą przestawić parę samochodów by
nasze mogło wyjechać.W końcu spoceni wychodzimy na parking, sprzedawca podjeżdza i możemy je obejrzeć, ja z synem oglądamy z zewnatrz auto, mierzymy powłokę lakierniczą {maska i tylna klapa zero reakcji miernika, to elementy aluminiowe tłumaczy sprzedawca}.Sprzedawca tlumaczy żonie jak działa pilot i jak otworzyć drzwii, ona sie pyta jak uruchomić wycieraczki, zamknąć okna, do czego służa podstawowe przyciski, słyszy odpowiedż, "to wszystko jest napisane w instrukcji".Ja sie pytam, czy elektryczny hamulec ręczny jest automatyczny, czy też manualny, podobnie jak autohold {w innnym naszym aucie trzeba to uruchamiać manualnie}, sprzedawca nie wie, wsiada do auta, naciska co rusz przycisk ręcznego, w pewnym momencie auto stacza sie o jakieś 20-30 cm i staje jak dęba {pewnie puscił nogę z hamulca i zwolnił ręczny}.O to zapytalem sie innego sprzedawcy i powiedział, że ręczny to automatyczny, autohold manualny, Mówie do żony,by o nic nie pytała "naszego" sprzedawcy więcej, bo zepsuje auto.
Chcę zamknąć szyby z pilota, nie daje się, pytam sprzedawcy, czy jest możliwość domykania, sprzedawca zaprzecza, tego nie ma w Toyocie, więc mowię, że chyba tylko w tym salonie, bo w innych to uruchamiają.Sprzedawca idzie do salonu sie "zapytać" i wraca z uśmiechem , że tak, tylko zabierze auto i araz wróci. I wrócił i można było zamknąć szyby i u słyszeliśmy, żeby zgasić silnik, bo benzyny mało, rzeczywiście paliła sie rezerwa.Podziękowaliśmy za "miły" odbiór i pojechaliśmy na najbliższą stację paliw a potem do serwisu opon by zostawić tam letnie koła.Coś mnie tknęlo i poprosiłem o pomiar ciśnienia w oponach naszego nabytku i rozrzut był duży od 2,0 prawy przód po 2.5 lewy przód i podobnie z tyłu (2.0 i 2.3}.Serwis napompował na 2.3 i 2.1 {p/ t} jak słupku i pojechaliśmy do domu.Koła nie były także dobrze wyważone o czym przekonaliśmy sie pożniej, tak na marginesie.
Dziwnie wygląda odbiór auta w ASO Toyoty, gdzie indziej przy odbiorze auta sprzedawca na uboczu czy w pomieszczeniu do wydawania bez udziału tłumu klientów spokojnie objaśnił podstawowe przyciski, funkcje auta, pokazał co do czego służy i wyjeżdzaliśmy.
W "naszym" ASO Toyoty wyglada to inaczej. Nie mam nic do Toyoty, ale w "naszym" salonie więcej juz zadnego auta nie kupimy.
A sama Corolla nam sie podoba i to jest najbardziej w tym pozytywne, "jak na razie".