Co stoi na przeszkodzie bys sie osobiscie pofatygował do serwisu z żądaniem pokazania Twojego samochodu ?
@shark, dokładnie tak zrobiłem. Poprosiłem sprzedawcę czy pokazałby mi moje autko, bo nie ukrywam, że już mnie ciekawość zżera. I oglądałem swoje auto(nr VIN się zgadzał). Stoi na placu i widać, że stoi tam od ładnych paru dni bo jest nieco zakurzone. Pracownik salonu tłumaczył zwłokę tym, że przez jakiś czas Toyota stała z produkcją i tym samym nie było dostaw od kilku miesięcy. Mój pech polegał na tym, że trafiłem na moment gdy wszystkie zaległe auta przywieźli jednocześnie i teraz mają urwanie gwizdka z wydawaniem aut. I jego tłumaczenie wydało mi się wiarygodne, bo cały plac, a nawet parking dla klientów(który gdy zamawiałem auto był pusty) był zastawiony autami z kartkami za szybą z numerem "do wydania". Nic, pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i ten tydzień jakoś przeczekać. Auto rejestrowałem sam, a dokumenty salon przesłał kurierem. Z ubezpieczeniem było tak, że przesłałem skan Tymczasowego DR, a pani od ubezpieczeń w Toyocie zrobiła co trzeba.
@czarmi, i co z tego, że takie pismo mi wystawią. Bo niby jak sprawdzę czy auto było uszkodzone. Podam przykład sprzed kilkunastu lat. Jechaliśmy w trzy auta na wakacje. Jedno z tych aut(Astra) miało 2 tygodnie i przebieg kilkaset km. Gdy zajechaliśmy na miejsce kolega nie mógł zakołkować prawych przednich drzwi. Doszliśmy do wniosku, że "kołek" wyskoczył z mocowania. Zdjęliśmy boczek i faktycznie okazało się, że spadła spinka mocująca "kołek". Ale gdy przyjrzeliśmy się dokładniej zauważyliśmy, że folia os wewnątrz drzwi jest jakoś trochę niechlujnie przyklejona, a przy dokładniejszych oględzinach widać było delikatne ślady prostowania poszycia drzwi. Po powrocie kolega podjechał do ASO i oświadczył, że sprzedali mu naprawiane auto. Zgadnijcie jaka była odpowiedź. Tak macie rację. Usłyszał coś w tym stylu "proszę pana, a skąd mamy pewność, że pan sam sobie nie uszkodził i później nie naprawił auta? Przez miesiąc to można nie tylko drzwi naprawić". Na szczęście Astra okazała się bardzo udanym egzemplarzem bo przez ponad 200 tys. km nic się nie psuło. Poza oczywistą wymianą elementów eksploatacyjnych.