Kolarz, wożę regularnie rowery karbonowe po 30 tys. za sztukę. Jakieś pojęcie mam :P (przykre doświadczenia też)
Jeśli instrukcja zakazuje przewozu rowerów na haku to ich tak nie przewozimy. Chodzi o kąty natarcia (istotne przy ostrych podjazdach do np. hoteli) i aerodynamikę. Powietrze w różnych miejscach karoserii opływa z różnymi prędkościami, czasem laminarnie, czasem turbulentnie. Czasem, przypięty rower można sobie niechcący zdmuchnąć z bagażnika. Przy rowerach karbonowych (i niektórych, drogich aluminiowych) nie ma szans zamknąć uchwytu z momentem obrotowym przewidzianym przez producenta bagażnika bez zniszczenia ramy. Bagażniki na hak są dobre do przewożenia tanich rekreacyjnych rowerów na SUVie z krótkim tylnim zwisem albo MPV (Corolla Verso i takie tam podobne)
Dlatego drogie rowery wyczynowe przewozimy na dachu w takim uchwycie, który nie wymaga łapania za ramę. Przykład bagaznika: Thule UpRide, Yakima High Road. Oba fajne, jeśli macie relingi dachowe.
Dla hatchbacków i sedanów jedynym sensownym i bezpiecznym sposobem na przewóz roweru jest coś z Sea Sucker.