Cześć klubowicze. To mój pierwszy post na tym forum, więc proszę o wyrozumiałość. Mam nadzieję, że wszystko co tutaj piszę jest zgodne z regulaminem.
Mam Toyotę yaris 1.33 vvti z 2009 roku (dokładny model: NSP90L - CHFRKW). Przebieg 120 tyś. Jakieś 20 tyś. km temu pojawiła się na desce lampka "check engine". A że stało się to w dniu wymiany opon to poprosiłem w warsztacie, żeby na szybko sprawdzili o co chodzi i czy dojadę z tym do mojego mechanika. Okazało się, że był to błąd sondy lambda (dokładnego kodu niestety nie podali, a ja nie zapytałem). Pojechałem do mojego mistrza, który orzekł, że faktycznie jest błąd na sondzie lambda i trzeba ją wymienić. Jak powiedział tak zrobił. Wymienił na sondę DENSO (dokładny numer części mogę podać później jeśli okazałoby się to przydatne), skasował błąd, skasował pieniądze i w drogę! No ale okazało się, że błąd nadal się pojawia. Więc kolejne wizyty u mojego mistrza mechaniki, coś niby poprawiał, sprawdził alternator i akumulator (oczywiście są ok), sprawdził masę (też ok), a błąd uporczywie się pojawiał. W międzyczasie mistrz zawinął swój warsztat, a ja zostałem z problemem. Kolejny mechanik, tym razem bardziej zaznajomiony z elektryką przy okazji serwisu klimy podłączył kolejny raz auto pod kompa i dał mi wydruk z diagnozy. Wyskakuje błąd p2238 - O2 Sensor Positive Current Control Circuit Low Bank 1 Sensor 1. Zasugerował, że być może auto nie widzi zamiennika i trzeba by wkręcić oryginalną sondę od Toyoty (mimo, iż stwierdził że ogólnie DENSO to porządna firma). Telefon do ASO, podałem nr VIN, pan przez telefon zagaił - 950 ZŁOTYCH W DETALU. Wybrałem się więc na szrot, kupiłem używany oryginał, który po moim amatorskim badaniu miernikiem napięcia wykazał 0 om, co oznacza wg internetowych przewodników, że sonda jest martwa. Sprawdziłem przy okazji mój zamiennik DENSO - wartości 3-5 om czyli działa. Na tym skończyła się moja diagnoza jako że jestem totalnym amatorem w tych kwestiach i jedyna wiedza, jaką posiadam wynika z internetowych poradników.
Teraz moje pytanie. Co u diabła jest mojemu autku? Dokopałem się do wątków w których twierdzono, że błąd na sondzie lambda może wcale nie oznaczać konieczności jej wymiany, lecz problem może leżeć np. w zużytym katalizatorze albo usterce układu wtryskowego. Auto pali mi 7-8 litrów/100km przy raczej dynamicznej jeździe po mieście, więc ogólnie spalanie nie wzrosło jakoś drastycznie (MOŻE 1l/100 km). Nie wiem czy to już jakaś mania, ale odnoszę wrażenie, że od dłuższego czasu auto przy dodawaniu gazu jest dość głośne, a wydech hmmm brzmi z lekka "sportowo". Czy w serwisie są w stanie stwierdzić mi stan katalizatora na niedziałającej sondzie, która powoduje nieodpowiednią mieszankę? Nie wiem od czego zacząć i jak to ugryźć żeby po pierwsze uzdrowić moją Yariskę, a po drugie nie wytrzepać się totalnie z funduszy.
Pomocy,
Stanisław
P. S. Jeszcze jedna sprawa. Mniej więcej raz w miesiącu kontrolka gaśnie na kilka-kilkanaście godzin po czym znów się zapala. Jak podłączyłem skaner OBD2, to w czasie, gdy kontrolka się nie paliła, mój ukochany błąd p2238 był na jakiejś liście błędów oczekujących na potwierdzenie czy coś w tym rodzaju.