Chodzi mi o właściwości jezdne samochodu. O precyzję układu kierowniczego, precyzję w położeniu "na wprost", neutralność w pokonywaniu zakrętów, moment, w którym przednionapędowe auto staje się podsterowne, ewentualny torque-steer, ilość "informacji" o tym, co się dzieje z przednimi kołami przenoszoną na koło kierownicy, przyczepność na szybko pokonywanych zakrętach, zachowanie samochodu w "teście łosia" i reakcję ESP, zachowanie auta w serii szybko zmieniających się zakrętów, jakość tłumienia, zachowanie na nierównościach poprzecznych itd. itd. itd.
Auris był zestrojony "na miękko", ale nie był jakoś wybitnie wygodny, bardzo wcześnie stawał się podsterowny, układ kierowniczy był jakiś taki zdechły. Po części to wina belki skrętnej, a po części dziadkowego zestrojenia i przeciętnej sztywności konstrukcji.
Corolla to zupełnie inny samochód. Wygodniejszy, spokojniejszy i bardziej neutralny. Nie podpiera się drzwiami na szybko pokonywanych zakrętach, tylko pokonuje je płasko i spokojnie. Trzeba przesadzić z prędkością, żeby auto zaczęło uciekać na zewnątrz łuku. Układ kierowniczy jest precyzyjny "na wprost", odpowiednio szybki (tu Civic obecnej generacji jest najlepszy). W ogóle to auto sprawia radość. Już chyba z samego faktu duuużo sztywniejszej płyty i karoserii auto prowadzi się o wiele precyzyjniej. "Wybieranie" dziur jak w najlepszych autach segmentu.
Ford (bleeeh...) Focus jest dla mnie (i nie tylko mnie) wzorem strojenia zawieszenia.
Ale nowa Corolla też jest fajna. Na pewno tak dobra jak Golf VII, może lepsza? W każdym razie nowa jakość w porównaniu do Aurisa. To tak na prędkości, z moich spostrzeżeń.
Corolla Hatchback podobno jeszcze fajniejsza niż TS. Nie jeździłem, nie wypowiadam się.