mnie bardzo ciekawi dlaczego przednionapedowa Rav'ka Hybrid moze ciagnac tyle samo co VW Polo 1.0 TSI czyli 800 kg... a przednionapedowy Tiguan pociagnie wiecej niz Rav 4x4 Hybrid....Czy CVT skonstruowana jest tak ze to dla niej za duze obciazenia ?
Ja bym tu upatrywał przyczyny nie tyle w samej przekładni, co w braku klasycznego sprzęgła. Pamiętajmy, że przy ruszaniu pod dużym obciążeniem, to sprzęgło obrywa zawsze najbardziej - kto często ciąga przyczepy, ten wie (wymiana tarczy sprzęgła średnio 2x częściej, niż przy normalnym użytkowaniu). Więc jak ktoś przeholuje, to najwyżej upali sprzęgło.
A w że w hybrydzie sprzęgła brak, to cały moment i obciążenie trafia bezpośrednio na przekładnię - i byłoby po eCVT.
Przy ruszaniu "na 4 łapy" moment potrzebny do ruszenia auta z miejsca jest duuuużo mniejszy (kto jeździł ze sztywno dołączanym 4x4, ten też wie).
Natomiast co do napędu AWD i różnych potrzeb - przewija się tu często określenie "miejski SUV". Ja tylko nieśmiało przypomnę znaczenie skrótu RAV4 - Recreational Activity Vehicle (with) 4-wheel-drive. A więc samochód rekreacyjny z napędem na 4 koła dla ludzi aktywnych. Owszem, RAVka urosła od I gen. i sam fakt wprowadzenia do oferty 4x2 oznacza, że wiele osób kieruje się wyłącznie modą. Ale z założenia to nadal auto, do którego można zapakować do bagażnika silnik od motorówki i podjechać w weekend na działkę nad jeziorem, albo zapakować rowery/narty i wyskoczyć w góry, lub do lasu. A w tygodniu wozić dzieci do szkoły i dojeżdżać z wiejskich przedmieść do pracy.
Pozostaje pytanie: na ile ludzie, którzy kupują klockowatego, niezwrotnego SUVa z napędem 4x2 do jeżdżenia tylko i wyłącznie po bułki do galerii są mniej oderwani od rzeczywistości, od tych, którzy mylą RAV4 AWD z autem terenowym? Ale nie mnie to oceniać, każdy jeździ czym chce.
I na koniec jeszcze ciekawostka: dlaczego taki Arval oferuje RAV4 4x4 w tej samej cenie (rata/m-c), co 4x2? Ano dlatego, że oni doskonale wiedzą, że 4x4 o wiele lepiej trzyma wartośc i jest bardziej pożądana na rynku wtórynym. Z prostej matematyki wynika, że te 10tys. zł różnicy spokojnie "odzyskują" przy sprzedazy 3-letniego auta. W innym przypadku operator dokładałby do interesu, co zwyczajnie nie jest możliwe.