Jak sądzisz, że tu wystarczy zaspawać tą dziurę to chyba nie masz pojęcia o czym mówisz.
Doskonale wiem o czym mówię mimo że nie jestem dziadkiem już ponad 20 lat przy tym robię. Dzwon jest z blachy 3-4mm nie ma możliwości żeby przegnił, natomiast wygnił element ściany grodziowej z blachy 0,8mm która jest w tym miejscu elementem nadkola...ot wielka sprawa.
Zdecydowanie nie wiesz o czym mówisz a takim podejściem jedynie pokazujesz swoją ignorancję. Górna część kielicha (dzwon - jak to nazywasz) jest z blachy 2mm, której tu (sądząc po niewyraźnych zdjęciach) została może z połowa. Zrobienie tego dobrze to jest gruba blacharka a nie "wspawanie łatki 10x10", bo takie wspawanie łatki się skończy 2x większą dziurą po kolejnej zimie. Dodatkowo wiąże się to z odwierceniem całej górnej części od reszty kielicha, bo między blachami jest rdza, która będzie puchnąć jeśli zasmarujesz ją z wierzchu "barankiem".
Żeby nie być gołosłownym, to tu są zdjęcia z auta, które miało dokładnie taką samą dziurę, którą ktoś w opisywany przez Ciebie sposób zaspawał. Dwa lata później było tak z jednej strony:

A tak z drugiej:

Jestem trochę w kropce w co tak właściwie celować jeśli nie Carina. Japońskie tak gdzieś po 2000 roku nieszczególnie mnie do siebie przekonują. Mam na przykład też Hondę City z 2008 roku - produkcja turecka z dużym udziałem części tajskich - i to jest naprawdę jakiś koszmar. Pozycja za kierownicą czy prowadzenie są tak fatalne, że nie ma po prostu słów na opisanie przepaści, jaka dzieli ten samochód ze starymi Hondami. Jazda autostradą z prędkościami powyżej 120 km/h to nieustanna walka o przetrwanie, ciągła korekcja toru jazdy, a gdy jeszcze wieje boczny wiatr, 100 km/h jest prędkością maksymalną. Miałem nawet BMW E90 330d - w jakimś sensie rozumiem, za co niektórzy tak wielbią BMW, ale ten samochód to tak skrajnie nie moja bajka, że o wiele, wiele lepiej jeździ mi się Cariną, pomimo wielu jej wad i pozornej spartańskości. Carinę chciałem mieć odrobinkę dłużej, najlepiej do czasu aż będzie mnie stać na konkretny nowy samochód, chyba jedyny, którego z nowych cokolwiek pożądam - Subaru Imprezę 1.6, nadal produkcji japońskiej! Niestety z cenami to chyba trochę tam w Subaru odlecieli...
Carina do klepania kilometrów ? Weź się przejedź jakąś Camry, jakąkolwiek, nawet taką 30-letnią. Na trasy (bez gonienia), jeśli ma być w miarę świeże, a jeszcze rozsądnie skonstruowane, wziąłbym Vgen, 2AZ z automatem obojętne z którego roku, byle blacha była w porządku i byle była to wersja EU. Chyba, że ma być tańsze i prostsze, to stoi na OLX IVgen FL, 2.2, chyba nawet manual. Nie oglądałem, po prostu mi wpadła w oko, a chwilę już stoi, więc albo coś z nią jest nie tak albo za dychę janusze szukają 10 lat młodszej. A tą imprezą, której tak pożądasz to się możesz moooocno rozczarować
