Witajcie
Dziś postanowiłem się dostać do krzyżaka kolumny kierowniczej. Przeczytałem na forum wszystko co było do przeczytania na ten temat. Wszystkie opisywane przez forumowiczów niedomagania tego elementu pasują dokładnie do dolegliwości mojego układu kierowniczego. A więc. "Rozpiąłem" przegub w kabinie, zdjąłem obejme "uszczelki" przez którą przechodzi wałek, odkręciłem śrubę mocującą dolny przegub do maglownicy. Ale za cholerę nie mogę zdjąć tego przegubu z wałeczka maglownicy. Zaznaczam że użyłem młotka, przedłużki, spsikane to było wszystko WD kilka dni z rzędu wcześniej a on ani drgnie. Ponieważ nie powiodło mi się to przedsięwzięcie i zaczeło się ściemniać, skręciłem wszytko i napchałem na krzyżak ile się dało smaru. Różnica jest już maxymalna. Kierownica nie ma takich zacięć, jeszcze troszkę, ale już nie taki opór jak wcześniej. Ale całkowicie znikneło pukanie, taki bardziej słyszalny niż wyczywalny luz. Trochę dziwne, że po samym nasmarowaniu tak się poprawiło, ale na forum np maniek ls400 pisał, że "luz" kasujemy smarem, w co ja i kilka innych osób nie do końca wierzyliśmy. Teraz wierzę.
Pozostaje pytanie, jak ściągnąć to draństwo?????
Kupiłem krzyżak, w autolandzie, ale pan nie był w stanie na 100% potwierdzić, że to ten wymiar. Krzyżak który kupiłem ma wymiary. Średnica "łożysk" 16 mm, natomiast wymiar zewnętrzny krzyżaka to 43 mm. Czy ktoś z Was jest w stanie potwierdzić lub zaprzeczyć że to taki krzyżak??
Nasmarowanie traktuję jako chwilowe rozwiązanie sytuacji ponieważ kierownica w niektórych momętach nadal stawia opór, już nie tak wielki, ale jakiś.
Jeszcze jedno pytanko. Jak już ewentualnie miał bym mój zepsytu przegubik w ręku to jak sie go rozbiera, to znaczy jak wyjąć krzyżak z widełek??????
PozDRo