Dzień dobry wszystkim.
W pierwszej kolejności chciałem się przywitać, bo to mój pierwszy post na forum.
Odnośnie kwestii podnoszenia się poziomu oleju podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami w tym temacie. Dosłownie kilka dni temu odebrałem nową Corollę 1.8 HSD i przypuszczam, że w mniejszym lub większym stopniu to zjawisko wystąpi również w moim aucie.
Benzyna przedostaje się do miski olejowej w każdym samochodzie. Dzieje się to wówczas, gdy paliwo skrapla się na ściankach cylindrów i spływa wraz z olejem do skrzyni korbowej. Ma to miejsce w sytuacji, gdy silnik jest niewystarczająco rozgrzany. W warunkach temperatury roboczej benzyna momentalnie odparowuje. Tutaj właśnie dochodzimy do źródła problemu w naszych autach. Silnik spalinowy w hybrydzie pracuje przecież z przerwami - nieraz długimi - postoje, jazda w korku, "żeglowanie w trybie EV". Swoje dokłada też technika jazdy. To auto wręcz zachęca do możliwie najczęstszego używania samego napędu elektrycznego, bo faktycznie robi to moim zdaniem rewelacyjnie. Mam wrażenie, że jest to coś wręcz ocierającego się o sztukę dla sztuki. Pobijać kolejne rekordy symbolicznego spalania. Z tego co czytałem na forum, niektórzy wręcz zachęcają do nieużywania ogrzewania i jazdy w puchówce w celu zaoszczędzenia energii i zbicia spalania o 0,1l. Fakt, daje to jakąś frajdę, ale oznacza też mniejsze użycie spalinówki i jej dłuższe przestoje. Do tego dochodzi jeszcze filtr GPF (potwierdzam, że 1.8 go ma), a właściwie wypalanie, czyli lanie dużej ilości paliwa, z którego znaczna część nie ulega spaleniu i spływa do miski, oraz bezpośredni wtrysk w 2.0 (stąd pewnie zjawisko podnoszenia się poziomu oleju jest tu bardziej widoczne). Naturalnie zimą problem jest dużo większy.
Może moja teoria jest błędna, ale w ramach eksperymentu warto spróbować pojeździć normalnie. Dźwignia w tryb "normal", ogrzewanie włączone, klima też, na siłę nie wprowadzać auta w tryb "żeglowania". Pewnie spalanie wzrośnie z 4l do 5,5l, ale to i tak przecież niewiele.