Ale jaki scenariusz? Że jedziemy na łańuchach i jest wypadek i ubezpieczalnia sprawdza w instrukcji obsługi że nie wolno na łańcuchach? Szczerze to bym na to nie wpadł i to juz chyba trzeba analizować OWU pod tym kątem.
No to przykład mój.
Kobitka uderzyła w mój samochód, kolizja z jej winy. Zgłaszam do jej ubezpieczyciela fakt, że samochód miał powłokę ceramiczną, którą na koszt sprawcy należy uzupełnić. Przedstawiam fakturę za powłokę i usługę aplikacji, wszystkie inne dokumenty, które były w wykazie do przekazania i w sumie temat prosty. Racja? Okazało się, że zamiast kasy na konto, dostaję pismo zwrotne, że pokryją tylko 20% kosztu uzupełnienia tej połówki, albowiem nie dostarczyłem potwierdzenia, że były regularne przeglądy tej powłoki (wyczytali gdzieś, ze należy robić jej przegląd a w wykazie dokumentów, które miałem przysłać nie było o tym wcześniej mowy).
Musiałem zatem pojechać do studia det. .. poprosić o pisemne potwierdzenie przeglądów powłoki, wysłałem i dopiero wtedy z niesmakiem wypłacili tyle, ile trzeba.
Oczywiście, to zupełnie inna historia, niż wypadek z łańcuchami itd .... jasna sprawa. Chodzi tylko o to, że szukali czegokolwiek, żeby się do mnie przyczepić, a nie byłem nawet sprawcą tego zdarzenia. Wyczytali jakie są uwarunkowania stosowania tego, czy tamtego i od razu ..... pyk i jest kłopocik.