Witam.
Jakieś 3 tygodnie temu otrzymałem pocztą zaproszenie do ASO na akcję serwisową. Z pisma wynikało, że trzeba wgrać poprawkę do oprogramowania modułu hybrydowego bo w niektórych autach są problemy z przeciążeniem FALOWNIKA. Pojechałem zrobiłem, bo przecież kto by chciał mieć usterkę falownika. Niestety z moich obserwacji przepływu prądu w aucie wynika, że to nowe oprogramowanie to nic innego jak kastracja doładowania elektrycznego. W moim odczuciu jest znacznie mniej doładowania elektrycznego zarówno przy oszczędnej jak i agresywnej jeździe. Skutkuje to tym, że jeżdżąc podręcznikowo hybrydowo mam cały czas pełny akumulator a doładowanie elektryczne przy ruszaniu nie jest w stanie go na bieżąco zużywać. Bateria zamiast pracować na poziomie naładowania 20-80 proc u mnie jest ciągle na 90 proc a dwa razy nawet na 100 proc (wszystkie cele na wskaźniku zielone). W takiej sytuacji zapala się samoczynnie silnik bez powodu. Istotna różnica przy ruszaniu. Przed wizytą w serwisie gdy ruszałem delikatnie to do 30km/h elektryk a potem dalej delikatne wspomaganie rozpędzania elektrykiem. Teraz już tego nie ma. Tylko benzyna rozpędza no chyba, że akumulator jest przepełniony to coś tam puszcza doładowania. Oczywiście wzrosło mi spalanie. Jednym słowem moim zdaniem to nowe oprogramowanie to amatorka czyli najprostszym sposobem na wydłużenie bezawaryjnej pracy falownika stało się obcięcie jego obciążenia.
Przypomina mi się jak Volkswagen aby sprostać wymaganiom norm spalin (dieselgate) wzywał ludzi do serwisu na aktualizację oprogramowania (obcięcie mocy).
Czekam na wasze obserwacje. Jeżeli moje spostrzeżenia się potwierdzą to jadę wgrać oryginalne oprogramowanie .