Kiełek
Z doświadczenia:
3 lata temu zamarzyłem sobie ledowe światło cofania w starej toyce
Kupiłem od majfrendów, zamontowałem - działało super: duże pole doświetlenia i super światło
Zostawiłem samochód i wyjechałem na tydzień, wracam próbuję odpalić a tu: hłehłehłe (padł aku)
Sprawdzam czy nie zostawiłem czegość zapalonego (swiatła, oświetlenie kabiny itp..) - wyszystko wyłączone.
Podło na to co robiłem ostatnio: światło cofania sprawdziłem kabelki - ok (bo co tu można spiep....)
ale zauważyłem coś dziwnego w ciemnym garazu - ledy żarzyły się ( dawły lekką poświatę) pomimo wyłączonego silnika
Podłaczone na krótko do aku przez bezpiecznik i pstrykacz: nie było tego , po pierwszym podpięciu do wstecznego też, ale wystarczyło raz dać wsteczny i wrócić na bieg i znowu żarzenie
Nie chciało mi już się doktoryzować dlaczego tak się dzieje czy to wina led czy instalacji: ledy odsprzedałem