Kolega którego rodzina ma warsztat samochodowy kiedyś chciał kupić sprowadzoną RAV4. Dopiero 25 egzemplarz okazał się być pozbawiony dyskwalifikujących wad ukrytych.
Nie obraź się ale zadam Ci pytanie.
Po co takie głupoty powielasz ?
Chcesz się założyć że to nie jest prawda albo ktoś kto tak szukał auta ma problemy natury zdrowotnej a nie motoryzacyjnej?
Ogólnie jest tak:
Rynek aut używanych w PL jest dokumentnie zwalony wręcz patologiczny, zastanawiając się czemu tak jest i wskazując przyczyny można upatrywać dwóch podstawowych winowajców i jednego na dokładkę. Dwóch podstawowych którym można dać po 50% winy to Janusze motoryzacyjni oraz Mirasy handlarze gdzie jedni drugich prześcigają głupotą oraz cwaniactwem i na dokładkę jest "system" czyli państwo które dopiero teraz trochę rusza z utrudnianiem życia przy przekrętach aut.
Oczywiście za chwilę usłyszę jak ktoś miał wujka od strony teścia po żonie od strony ciotki któy pojechał 500km i zobaczył trupa...
albo dokleimy link z jakiegoś oszukanego auta albo opisu. A prawda jest taka że gdyby każdy kupujący pt. Janusz wszechwiedzący nic nie wiedzący roszczeniowiec był opisywany tak szeroko na forach z linkiem np. z filmikiem albo nagraniem rozmowy to można byłoby tymi linkami wytapetować sobie pokój bo byłoby ich x1000 w stosunku do Mirasów.
Po środku jestem "ja" chce kupić auto w PL i nie mogę bo Miras wyedukowany przez Janusza zajmuje się ofertami tylko dla nich czyli nie dla mnie.
Teraz się zapytam Panów :
ile macie za sobą osobistych zakupów aut?
ile macie za sobą sprzedaży aut?
ile aut sprowadziliście osobiście?
ile aut kupiliście?
ile aut serwisowaliście?
ile czasu spędziliście chociażby u profi blacharza/lakiernika albo mechanika?
Obstawiamy ?
Co do linka z aurisem to auto jest lekko uszkodzone co w żaden sposób go nie dyskwalifikuje. Oficjalna wycena będzie coś koło 10-15k. liczone z autem zastępczym.
W Niemczech ta wycena była by około 30k. a w Szwajcarii spokojnie byłaby całka czyli koło 40k.
Co do zakupu tak uszkodzonego auta to nie opłaca się go kupić bo cena jest za wysoka.
W dobrym warsztacie koszt naprawy byłby w granicach 6-8k a po taniości do 5k.myślę że wyrobiłby się.
Więc za te pieniądze spokojnie można kupić coś może z większym przebiegiem ale w całości czyli bez groźby ryzyka że jakiś detal trzeba poprawić a nie było go widać.
Ciągle padają pytania skąd się biorą auta w PL jak zagramanicą są droższe?
Są różne drogi ale 3/4 tych aut nie jest kupowana na aukcjach/ogłoszeniach dostępnych dla zwykłego Kowalskiego. Do tego są pewne niuanse o których Kowalski nie wie np:
w niektórych krajach są drakońskie opłaty za posiadanie auta, są skrupulatnie przestrzegane rękojmie (Szwajcaria), są drakońskie ceny usług i fatalna ich Jakość (Szwajcaria, Szwecja).
Żeby Was może uświadomić to teraz dostałem info o autach (też tojkach) zabranych w różnych okolicznościach przez miejscowe gminy we Francji i tak np. toyoty mają ceny wywoławcze w okolicach 100eur (IQ). Pewnie cena będzie podbita ale Kowalski ich nie weźmie bo jest problem z naszym WK weźmie je handlarz auto trafi do PL przez Czechy żeby papiery się zgadzały.
Cały manewr zajmie mu pewnie koło miesiąca.
I takich zagwostek jest mnóstwo tylko trzeba to śledzić co wymaga czasu i w ujęciu chęci zakupu jednego auta jest średnie do realizacji.
Teraz pewnie zapytacie się co to ma wspólnego z nami.
A no ma i to dużo... bo jak zacząłem wchodzić w branżę motoryzacyjna od strony marzyciela zajawkowicza to skoro ściągałem sobie zabawki z całego świata to pomyślałem czemu nie wykorzystać tego zarobkowo.
I co się okazało?
Że po sprowadzeniu kilku Yarisów turbo, aurisa k2 + kilku V8ek spot znaczka Lexa musiałem odpuścić. Ba... robiłem to na spółę z bratem który też dał sobie spokój.
Nie dlatego że był problem ze zdobywaniem aut, nie było problemu z techniką/naprawami itp. tylko był problem ze zwalonymi do granic możliwości klientami. To co przeżyłem sprzedając yarisy turbo i aurisa to był prawdziwy poemat i pokaz głupoty moto Januszy.
Na tą chwilę chociaż pewnie mogłem sprowadzić z 10 yarisów turbo całkowicie odpuściłem bo to jest nie na moje nerwy.
Z tego wszystkiego zajawkę przerobiłem tylko na serwis a auta sprowadzam sporadycznie pod siebie i znajomych.
Jak coś mi zostanie to wystawiam oferty tylko i wyłącznie w Niemczech albo w kręgach osób które mnie znają.
I myślicie że jestem jedyny?
Niestety nie. Super fajne auta (klasyki) które już w przyrodzie nie istnieją moi koledzy wystawiają tylko i wyłącznie za granicą.
Teraz obrabiam carine GTi oraz celine GT 98r. z przebiegami po 120k.km. w stanie salonowym i oba auta będą wystawione w DE.
Więc Panowie naprawdę wyluzujcie, jak nie jesteście czegoś pewnie to pytajcie może ktoś coś podpowie
