Znam przypadek dealera (nie Toyoty), który rozbił samochód przeznaczony dla klienta, wyklepał i sprzedał klientowi, po pewnym czasie klient sam zaliczył nim stłuczkę i całe oszukaństwo wyszło na jaw. Skończyło się na sprawie sądowej, a w dłuższej perspektywie odebraniu znaczka.