Po przeczytaniu megabajtów zasobów internetowych (na ich podstawie) stwierdzam, że wszystkie dostępne urządzenia górnej półki są opisywane jako grzejące się.
Zatem mały update:
1. Viofo A139 - niektórzy narzekają że w ciepłe dni (niekoniecznie upalne) na parkingu zawiesza się zmuszając nas do odcięcia zasilania i utraty ustawień i ostatniego pliku (którego nie zdążył zamknąć). Ale zaletę ma tą, że jego adapter zasilania można ustawić na odcięcie poboru prądu przy spadku napięcia aku do: 11,8, 12.0, 12.2 lub 12.4V a mnie (z tym symbolicznym aku-wypierdku Mutlu*) pasuje ten zakres. Gorzej jest z Vantrue poniżej.
2. Vantrue N4 - adapter ma odcięcie napięcia przy 10,8 czyli pozwala na głębokie rozładowanie aku, który nie dość że nie odpali już samochodu to jeszcze może się okazać, że nadaje się na złom.
3. Mikavi PQ4 Dual podobnie jak Viofo ma to przyzwoite: 11.8V, 12.1V, 12.4V
Chciałem jeszcze sobie dokupić Garmina Mini 2 (609 zł) który ma funkcję wysyłania plików (albo strumienia?) na serwery (modnie zwane chmurą) ale zważywszy, że musiał bym sobie dokupić przenośnego hotspota (modnie zwanego mobilnym) i co gorsza kupić kartę SIM z internetem płacąc co miesiąc za doładowania lub abonament, odpuściłem. A pomysł zrealizuję może za jakiś czas jak mi się wykluje coś lepszego. A póki co polega na tym, że Garmina wieszam np. na środku podsufitki i filuje on co się dzieje za szybami i nadaje do hotspota i dalej w chmurę. A ja sobie od czasu do czasu filuję na komórkę i w razie przyuważenia złodzieja, reaguję. I tu koszt znów rośnie bo do kompletu: Garmin + adapter aku + karta pamięci + hotspot + karta SIM dochodzi jeszcze lacha teleskopowa (pewnie ze 100 zł) bo gdyby było dwóch złodziei, zdaje mnie się że nie wypada wyjść z gołymi rękami.
Myślę że zdążył bym przybiec zanim odjadą samochodem bo mam zabezpieczenie, które wg dealera opóźni odjazd o pół godziny a więc znając ich prawdomówność przypuszczam że opóźni o jakieś 5 minut. Ale to już coś - z marketu na parking powinienem zdążyć.
Gorzej jak przyjdą po koła - wtedy zamiast lachy musiał bym mieć sztucer.
*) Nazwałem ten aku pogardliwie bo nie dość że mała pojemnośc to jeszcze nie ma śladu po nim w sieci. Tzn na stronie producenta nie ma śladu (nawet C-HR nie znają) a Turcy montują to nam do aut. I ani ASO ani dealer pojęcia nie mają co to w ogóle jest i jak to ladować. Powiem szczerze, że żałuję zakupu Toyoty bo mam silne wrażenie, że te ich ASO to jedna wielka ściema. Gadka z nimi jest żenująca bo nic nie wiedzą a polewają wody udając że coś wiedzą.