Ktos kiedyś policzył że ślad węglowy auta elektrycznego w porównaniu ze spalinowym wyrównuje się dopiero po przebiegu 150-200tys km.
To zależy jaka jest emisja przy produkcji energii elektrycznej. Te obliczenia to z jakichś starych danych, w tej chwili średnia europejska jest na poziomie 220 g CO2 na kWh i cały czas spada.
Do tego nie było brane zużycie/wymiana akumulatorów i złomowanie pojazdu, a prąd do ładowania był liczony chyba jako zerowa emisja.
No to ciekawe skąd się wziął ten ślad

Stałym fragmentem gry jest straszenie jakimś niebotycznym megakosztem związanym z produkcją baterii a przecież wystarczy włączyć kalkulator lub arkusz i policzyć, zajmie to minutę. W tej chwili łączny koszt produkcji 1kWh baterii spada poniżej 400 zł. Za emisję odpowiada w większości zużycie energii elektrycznej, która może mieć udział w ww. kosztach nie wyższy niż kilkanaście procent, zatem łatwo policzyć, że emisja przy produkcji przeciętnego samochodu elektrycznego będzie wyższa o tonę, może półtorej CO2 w porównaniu ze jego spalinowym odpowiednikiem, a to jest nic w porównaniu z emisją powstałą przy produkcji i zużyciu paliwa.
Co do wodoru to Polska ma go ogromne nadwyżki i jest w większości uwalniany do atmosfery - oczywiście by go wykorzystać nie wystarczy podłączyć rurkę do jakiejś fabryki
Internet zapytany o owe nadwyżki milczy jak zaklęty, za to jest pełno linków do informacji o wykorzystaniu nadwyżek prądu z OZE do produkcji tzw. zielonego wodoru, więc chyba na tym polega nieporozumienie Owszem można, tyle że jest to proces kilkakrotnie mniej sprawny energetycznie od ładowania baterii napędzających elektryki. Póki co wodór akceptowalny kosztowo pochodzi w 99% z przetworzenia paliw kopalnych.