Znam przypadek rozladowanej baterii trakcyjnej. Bateria zmęczona życiem (340 tys.km na taxi), auto nieuruchamiane przez dwa tygodnie podczas tegorocznych, kilkudniowych mrozów -20st. Uruchomienie auta niemożliwe, ASO jedyne co mogło zrobić to odplatnie wymienić baterię na nową (ładowarki podobno nie posiadają). Skończyło się na wymianie baterii przez mobilny serwis baterii hybrydowych na uzywan, sprawną z bodajże 6-cio miesięczną gwarancją. Koszt 2500zl, czas wymiany 40 minut. Można było baterie wyjąć z auta, rozebrać, podładować ogniwa ładowarką modelarską ale znajomy nie zdecydował się na ten wariant.
Moim zdaniem warto przed dłuższym postojem zostawić baterię trakcyjną w stanie naładowanym a nie z dwiema kreskami.