zalej nawet olej z Orlenu... byle najtańszy i nic silnikowi się nie stanie... przy normalnej jeździe

kwestia tylko w jakim stanie będzie po ok. 200 tysiącach...
prawdą jest, że żaden olej nie szkodzi, tak samo przecież flotowe jeżdżą na najtańszym 10w40 i robią duże przebiegi.. ale na necie był już wątek gdzieś, ktoś rozebrał taki silnik po 150 tysiach... i to nie był nagar, tylko dosłownie cały silnik zaye*any szlamem.
Wnioski nasuńcie sobie sami... na tanim 10w40 po 150 tysiącach silnik nadawał się do remontu... więc im lepszy olej tym ten interwał teoretycznie się zwiększa, nie powiem czy po 0w20 TGMO silnik będzie zasyfiony po 200/300/400 tysiącach? nie wiem... ale prawdą jest, że na dobrym oleju zmniejszamy to ryzyko i na pewno olej tylko z HC brudzi bardziej od takiego z większą lub mniejszą ilością PAO
Mnie by to waliło gdybym nie był pasjonatem motoryzacji.. ale tak samo jak wole mieć w świadomości, że leje dobry olej.. tako samo myślę z innymi rzeczami... mogłem kupić żarówki za 50/60 zł, to kupiłem oryginalne Philipsa za 300... opony też mogłem kupić za 800/900 to kupię lepsze za 1400...
Każdy produkt jak porównamy do innego okazuje się lepszy lub gorszy i coś ta różnica musi oznaczać, w przypadku olejów ta różnica wychodzi dużo później bo kto się będzie przejmował jaki olej wlać do auta z przebiegiem 20/30/40 tysięcy c'nie? skoro dopiero po 150/200 tysiącach jakby zajrzał pod pokrywę zaworów to zobaczy czy olej jest dobry czy gówniany? Dlatego ludzie olewają takie rzeczy bo nie widzą od razu tej różnicy... a trzeba myśleć długofalowo, przyszłościowo

ja mam Aurisa 1.33 kupionego z przebiegiem 20 tysi.. w tej chwili zbliżam się do 60... gdzieś z tyłu głowy mam, że to auto raczej już zostanie w rodzinie, za 5/10 lat będzie służyło jako drugie... dlatego możliwie najlepszy jakościowo olej

no ale jak ktoś kupuje auto na 4-5 lat to jasne lejcie tani syf... dopiero kolejny lub jeszcze następny właściciel będzie się tym martwił
