W klasie PREMIUM płaci się dużo za podstawę. Jeżeli zechcesz skompletować NXa Hybrid tak, jak RAV4 w wersji EXE Hybrid, to dochodzisz do ceny 300 tys zł. A 300 tys za miejski samochód to sporo. Nx jest sporo mniejszy od RAV i na rodzinne wypady raczej słabo się nadaje. Bagażnik niecałe 500 litrów. No chociaż w porównaniu do Malucha, którym kiedyś jeździło się do Bułgarii i tak kosmos. No i nie wiem jak w Lexusie, bo nie miałem, ale w Mercedesie CLA wymiana klocków z przodu kosztuje 1680 zł netto. Z tarczami o 1000 zł więcej. Więc za premium nie płaci się tylko po zakupie, ale i długo potem. I to mnie odstraszyło od Lexusa czy Audi. Po prostu nie lubię, jak ktoś robi ze mnie głupka. Oczywiście wiem, że można w Audi wymienić klocki w serwisie Skody i wtedy za te same czynności i materiały zapłacimy połowę, ale sama idea i podejście do klienta już mnie wkurza. 1500 zł więcej za to, że poczekam w fotelu a pani w mini poda mi kawę, to marne wytłumaczenie. Tu mi przypomina się dowcip o dwóch nowobogackich milionerach, którzy spotkali się na imprezie. Jeden pyta drugiego: " Fajny masz krawat, ile kosztował?" Gość odpowiada: " 100 zł". Na co tamten: " Ależ ty dzban jesteś. Zadzwoniłbyś do mnie, a zaprowadziłbym cię do sklepu, w którym taki sam kupisz za 500 zł". Takie właśnie podejście mam do klasy premium. Dziś. Może za kilka lat, jak zostanę miliarderem, to kupię sobie S-klasę:))