Jedynie nie popieram gwałtownego okazjonalnego hamowania z góry vs ciągłe ale lżejsze hamowanie. Gwałtowne jest na pewno mniej korzystne dla odzysku i stanu ciernych hamulców.
Tylko tutaj nie chodzi o korzyści dla stanu hamulców, tylko dla naszego bezpieczeństwa.
Gdybyś zjeżdżał z bardzo nachylonego i długiego zjazdu, na którym nie pomaga hamowanie silnikiem i auto pomimo niskiego biegu ciągle się rozpędza, a co gorsza musisz co chwilę hamować, bo jak to zazwyczaj bywa - z takich gór zjeżdża się serpentynami i dla przykładu, optymalna prędkość, to 50km/h, przy 70km/h już czujesz się niepewnie. Żeby utrzymać prędkość 50km/h musisz po zakręcie trzymać hamulec - lekko bo lekko, ale żeby auto się nadmiernie nie rozpędzało i oczywiście znacznie zredukować prędkość przed każdym zakrętem. Taka strategia zapewnia, że przez 50% czasu trzymasz hamulec na 20% i przed samym zakrętem dociskasz dużo mocniej - żadne auto tego nie wytrzyma i po 2-3 mocniejszym hamowaniu się podda (może z ceramicznymi hamulcami przejedzie zakręt czy dwa więcej). Dlatego zjeżdżając z górki, kiedy oczywiście hamowanie silnikiem nie pomaga, powinno przyjąć się strategię - hamujesz jednorazowo mocniej, do niższej prędkości (oczywiście jeśli wiesz, że auto będzie się nadal rozpędzać, czyli na prostej, a nie w zakręcie), po czym dajemy autu możliwość swobodnego rozpędzania się, bez dotykania hamulca, ponieważ w tym czasie hamulce mają kilkanaście - kilkadziesiąt sekund, żeby się ochłodzić, bo rozgrzane hamulce niestety nie hamują.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Zanik_hamowania