Producenci nie mają interesu w ograniczaniu kradzieży. Ukradną Ci samochód, kupisz nowy. I ruch w interesie jest:)) Nikogo nie interesuje twój problem ze stratą pieniędzy i środka komunikacji na kilka lub kilkanaście miesięcy. Toyota niby coś robi, zaczyna znaczyć części Select DNA, ale jeżeli to prawda, że to tylko plamka wosku, którą można zdjąć paznokciem, to jest to pozorowane działanie. Wg mnie jest przyzwolenie na handel kradzionymi częściami i dlatego mamy taki problem. Nikt nie sprawdza źródła pochodzenia tych części. Nagle okazuje się, że wszyscy maja stacje demontażu pojazdów, chociaż z rejestru wynika, że wcale nie jest ich tak dużo. A wystarczyłoby podawać z każdą częścią nr VIN auta, z którego pochodzi.