Mi chodzi o konkretne wyliczenie i prognozy,
Nie ma sprawy, tylko podaj ceny samochodów nowych i używanych, jakie będą obowiązywały w kolejnych latach, to szybciutko się wyliczy co do grosza.
A na poważnie: GAP jest zawsze uzupełnieniem AC. W warunkach mocnej inflacji cen samochodów już teraz zdarza się, że roczne auto
nominalnie kosztuje tyle samo albo i więcej niż w momencie zakupu. Nieszczęście jest właśnie w tym pogrubionym słowie. System ubezpieczeniowy prawie w ogóle nie uwzględnia zjawiska inflacji. Nawet się zastanawiam, czy to się niebawem nie zmieni. Wszyscy uczymy się liczyć pieniądze po nowemu, a nawet doświadczenia naszych rodziców z lat 90-tych na niewiele się zdają, bo wtedy nie było w Polsce specjalnie systemu finansowego.
Przy wzroście cen nominalnych, GAP staje się częściowo "wbudowany" w zwykłą polisę AC. Teoretycznie aż do sumy ubezpieczenia.
Aby więc GAP wypłacił chociaż złotówkę, inflacja cen samochodów nie może przekroczyć utraty wartości auta z czasem. Czyli dla nowego auta, które po wyjeździe od dealera traci 30%, GAP wciąż ma w ogóle sens (do tego trzeba oczywiście uwzględnić m.in. prawdopodobieństwo kradzieży, patrz post powyżej). W kolejnych latach auto traci procentowo mniej, więc GAP staje się odpowiednio mniej atrakcyjny. Dużo zależy, czy za rok/dwa będziemy mieli inflację (cen samochodów) 5, 15, czy 25 procent.
Z drugiej strony, postępująca elektryfikacja będzie oznaczała spadek cen używanych samochodów spalinowych a nawet hybrydowych. Może nie zacznie się to za 2 lata, ale może już za 5, kto wie? Wtedy taki długi GAP nabrałby dodatkowych rumieńców.
Jeśli chcesz się tu naprawdę zabezpieczyć przed inflacją, to wejdź w jakiś program flotowy czy najem długoterminowy, wtedy w razie szkody całkowitej dostarczenie takiego samego pojazdu będzie zmartwieniem wynajmującego.