To już nie chodzi o samo zadzieranie głowy, ale światła są dokładnie za lusterkiem (sygnalizator stoi po prawej stronie). Przynajmniej te, na których stawałem. W starym Pasku między lusterkiem a dachem jest jeszcze prześwit, przez który mogę obserwować światła bez gimnastyki. W końcu chcemy sobie komfortowo jeździć. Tutaj wszystko zabudowane od góry, czuję się jak w kabinie samolotu pasażerskiego, w której też niewiele widać. Tylko że taka maszyna sama leci.
Swoją drogą ciekawe, że mimo kamery przedniej nie widzę systemów rozpoznawania świateł sygnalizacji świetlnej. Mógłby dawać sygnał dźwiękowy przy zmianie na zielone. Wtedy jedno kuknięcie żeby się upewnić, że faktycznie dla mnie zielone. A są systemy dynamicznego tempomatu czy rozpoznawanie znaków...