Pireus z tym przyodziewaniem sie już pisałeś, wtedy też powiało takim samym "prestiżem" w stylu "bez metki nie ma podnietki". Jak dwie dekady temu mialem CXa to tacy jak ty gadali ze francuzy są be. Jak mialem pieknie brzmiaca 145-tke to gadali ze tylko golfik w dieselku bo alfa to tylko z lawetą, jak sporo ponad dekadę temu jezdzilem 156 z v6 pod maską to tacy jak ty pisali że bez gwiazdy nie ma jazdy, (a jezdzili starymi corsami czy innymi yariskami I gen i może stąd ta trauma na wieki), jak jezdzilem mito i po malutkim chipie i robiłem większość tych biemdabliu po niemcu na szaro to gadali że babskie. Jak teraz kupuję auto za mniej niz 8 miesięczną pensję bo potrzebuje sprytnego narzedzia ulatwiajacego mi zycie to nagle lekcje filozofii ze samochod ma miec dusze. Czlowieku ja juz sie pobawiłem mam prawie 50 lat, potrzebuje AGD ktore mi bedzie sluzyc bezproblemowo na co dzien a nie kapliczki do onanizowania sie w garażu ze sreberkami jak z korka po szamponie z napisem olufsen w wynajmie czy leasingu. Wyrosłem z kolorowych paciorków i w moim wieku symbolem statusu nie jest auto czy ubranie tylko bycie fit, mieszkanie w miejscu ktore się lubi, zajęcie które się lubi i parę innych rzeczy nie na to forum. Poza toba samym kazdy tutaj ma gdzies w co sie przyodziewasz i czym jezdzisz na grzyby. To wgl wątek nie o tym.