Cześć po długiej przerwie. Jestem jeszcze na urlopie, ale z białym niemieckim suvem z napisem na B...
Rozbilem rav na Słowacji. Wpadłem do wykopu na moście...1-1.5m w dół... Pal licho jak się to stało. Zwalam na złe oznaczenie drogi, bo było ciężko złapać gdzie jechać, a jak zauważyłem, było już za późno i leciałem już na żwirze jak na lodzie.
Zniszczenia:
Rozbity przod, uszkodzony grill, zderzak, radar, osłony od dołu. Chłodnica całą. Reflektory porysowane, maska wygięta, silnik odpala, brak błędów, jeździ nawet, błotniki wyskoczyły z zaczepów, poduszki nie wystrzeliły - mini prędkość była, pasy zablokowane (3 z 5 na pewno), samochód zawisł na podwoziu, uszkodzone wszystkie osłony od dołu, wygięty 1 tłumik (wzdłużny), zbiornik paliwa zgnieciony, chyba progi przerysowane, drzwi kierowcy porysowane z dołu (nie szło otworzyć), może trwałe kokpit porysowany (ciężko było się uwolnić jak auto wbiło przodem w dół). Brak wycieków, osłony termiczne pogięte, tylna oś nie ruszona. Za to przednia mogła dostać duże obciążenie (przy upadku), choć jadąc na lawetę nic nie czułem.
Auto 4x2 comfort + style 2022, 42kkm
Lecę z tym z AC. Hestia. Zastanawiam się co mnie czeka. Czy takie coś ASO robi dobrze, czy wyjdzie całka? Co lepiej dla mnie? W planie było by auta używać nawet +10 lat. Dylemat naprawiać, pozbyć się o kupić nowe? Rzeczoznawca w przyszłym tygodniu, czy brać kogoś dodatkowo? Trudne sprawy.