Czekamy właśnie na odbiór RAV4, auto kupione od pośrednika: CARcośtam. Było taniej, oni samochody zamawiali pół roku temu więc po innych cenach i innych rabatach. Finansowanie to klasyczny leasing w dużym banku poza Toyotą, ale warunki takie same jak w Toyocie.
Ale wracając do wątku: jeśli jesteś prezesem firmy który musi pracownikom, np handlowcom czy managerom wymienić auta co 3-4-5 lat to faktycznie opłaca się brać kwiatki w stylu KINTO ONE czy najem długoterminowy. Stałe, przewidywalne koszty, nie martwisz się limitami zakupu (nieszczęsne 150tys PLN) , wciąganiem potem w środki trwałe 5-letniego zajeżdżonego samochodu, podatkami od odsprzedaży przez następne 5 lat, a nawet serwisami.
Jeśli jesteś klientem indywidualnym albo jednoosobową działalnością to raczej klasyczny leasing lub kredyt. Inaczej płacisz przez kilka lat i nic z tego nie masz- na koniec musisz samochód oddać, bo w takim KINTO ONE raty są, owszem, korzystne, ale pod warunkiem że samochodu nie wykupisz - doliczając ostatnią ratę wykupu wychodzą kosmiczne koszty.
Na tym najmie długoterminowym wszyscy producenci, a raczej dealerzy, zarabiają podwójnie: najpierw na ratach przy wynajmie, a jak już oddasz samochód to na odsprzedaży/leasingu kolejnemu klientowi. Dlatego sprzedawcy próbują to wcisnąć wszystkim klientom opowiadając jakie to jest superhiper.