Zdarzają się ostatnio coraz częściej tematy "smrodu nie do zniesienia" z nawiewów. Ciekawostka łącząca wszystkie te przypadki jest taka, że usługa dezynfekcji wcześniej była przeprowadzana tzw pianką. Pianka, która pęczniejac podczas aplikacji dostała się wszędzie, nawet tam, gdzie nie powinna, włącznie ze śladami na nagrzewnicy. A potem nie spłynęła w całości (BO ODPŁYW SKROPLIN JEST TYLKO NAD PAROWNIKIEM!), lecz stworzyla dziwna tłustą powłokę, do której wszystko się lepilo wewnątrz obudowy.
Kończy się to niechęcią do wsiadania za kierownicę, gdyż fetor jest straszny. I ogromnym nakładem pracy by doprowadzić zapachy z wentylacji do poziomu akceptowalnego, co wiąże się z demontażem wnętrza w imen.
Morał prosty: jeśli ma być dobrze to tylko TUNAP pod ciśnieniem bezpośrednio na parownik.


