Po 8600 km wyniki jakieś tragiczne. Chyba temat ENEOS X PRIME 0W-20 umarł.
Ale jakie tragiczne? Czy przeczytałeś cały ten wątek, który tu wkleiłeś? Przecież piszą wyraźnie co i dlaczego - olej zmieszany ze znaczną ilością paliwa uległ w jakimś odsetku degradacji. No niestety tak jest, obojętnie co wlejesz. Trza wymieniać regularnie i tyle.
Nie jestem znawcą i nie bardzo wiem o czym tam piszą w kwestii tych pierwiastków chemicznych ale odnoszę wrażenie, że najpierw okrzyknęli ENEOS X PRIME 0W-20 tworem doskonałym a potem pojawiają się fakty przeczące, których jakby nie chcieli przyjąć do wiadomości. Oczywiście mogę a nawet chciałbym się mylić. Ale nie ma chyba późniejszych badań, szczególnie na przepracowanym w hybrydzie oleju. Wątek się urwał.
PS. Rozumiem, że to przepracowany olej i że wniknęło weń paliwo. Nadal pokładam w nim nadzieje i dlatego męczę: żeby wykluczyć te mankamenty.
Skąd ten brak wiary w zalecenia producenta? Prp
Kducenta słynacego z produkcji aut znacznie mniej awaryjnych niz konkurencja. Producenta, który nigdy nie wydłużył interwały wymian, wszyscy wymieniali co 20, co 30 tys a Toyota jak skała co 15.
No właśnie. To polega głównie na zaufaniu (lub jego braku). Producenci samochodów walczą teraz o być albo nie być a ludziom w takiej sytuacji trudniej zachować się fair wobec innych (tu wobec nas, ich klientów). Oczywiście niewykluczone, że potomkowie samurajów są odporni na takie stresy i prędzej sepuku popelnią niż dyshonor (jeśli to jest akurat ich punkt honoru).
Za ograniczeniem zaufania niech przemówi fakt, że wg instrukcji CH-R'ki (mam 2021) mamy lać 0W-16 a jeśli go nie ma, można 0W-20 byle następnym razem zalać 0W-16. A samochód odebrałem fabrycznie zalany 0W-20 i takiż dalej lali wszystkim w kolejnych latach (ja akurat żądałem 0W-16).
A w drugim ASO walą 5W-30 i facet nie potrafił rzeczowo wyjaśnić dlaczego!
Jeżeli silnikowi wszystko jedno co mu dadzą - cienki czy grubszy - po co więc w/w zapis w instrukcji?
Zatem jeśli ASO są uczciwe wobec nas, musiało by chodzić tej instrukcji o stworzenie wrażenia dbałości o niskoemisyjność - wtedy może grubsze oleje nie zaszkodzą.
Ale jeżeli silnik rzeczywiście wymaga cienkiego 0W-16, ASO narażają klientów na szybkie zużycie silników.
Próbuję znaleźć jakieś mocne argumenty za którąś z obu w/w tez by lać to, co dobre ale na razie nie znajduję.
Przypuszczam, że oni tam (w Toyocie) sami nie wiedzą (albo nie są pewni) co lepsze (albo w ogóle czego chcą).
Jeszcze te gwarancje do 185 tys km - skoro chcą na siebie to brać to może jednak wiedzą, że lanie tych grubszych olejów zbytnio nie zaszkodzi.