1) gdy muszę korzystać z samochodu z manualną lub automatyczną, hydrauliczną skrzynią biegów przestaję czuć przyjemność z jazdy. To jest inna generacja napędu. Brakuje tego stałego momentu obrotowego jaki daje silnik elektryczny.
2) przy skrzyni manualnej czujesz że robisz coś kompletnie niepotrzebnego, nie przystającego do epoki. Jak zmywanie naczyń w zlewie albo chodzenie w filcowym kapeluszu
3) żeby to było równoważne samochód bez silnika elektrycznego musiałby być maksymalnie w cenie połowy hybrydowego. Czy tak jest?
Mam podobne odczucia.
Kiedy kupowałem hybrydowego Aurisa, priorytetem była trwałość, niezawodność, niskie spalanie... eCVT traktowałem jak niezbyt potrzebny wydatek, ale ostatecznie niech będzie. Po krótkim czasie uswiadomiłem sobie, kiedy musiałem przesiąść się na chwilę do zwykłego napędu, to jak cofnięcie się współczesnej cywilizacji do jaskiń. Jakieś sprzęgła, jakieś lewarki trzeba w kółko wajchować w miejskich korkach... to prymityw. Zrozumiałem wygodnych amerykanów...
Zalety eCVT docenisz szczególnie w ruchu miejskim.
Poza tym duuuużo mniej osprzętu silnika, który może się popsuć.