Czy ktoś u siebie uporał się z parowaniem szyb przy wilgotnej pogodzie, opadach śniegu?
Temat pojawia się bardzo często, zwłaszcza na grupie facebookowej która śledzę ale Co, którzy mieli problem chyba się z nim nie uporali nadal stąd moje pytanie.
U mnie przy aktualnych opadach śniegu szyby po wejściu do auta parują momentalnie w całym aucie.
Nawet jeśli auto jest wyłączone - wystarczy do niego wsiąść.
Podczas jazdy - niezależnie czy klima włączona czy nie - muszę przejechać ok 2km z nawiewem na max żeby przednie szyby odparowały. Z tyłu nadal jest mleko.
Jak to w każdym takim wątku jest napisane zrobione było już chyba wszystko:
.1 dywaniki są gumowe, pod nimi brak śladów wilgoci
2. Auto odkurzone, szyby umyte
3. Wkładałem rękę pod wykładzinę z przodu ,(kierowca + pasażer) - jest sucho
4. Wkładałem rękę pod wykładzinę we wnęce koła zapasowego - jest sucho
5. Filtr kabinowy nowy - robiony test na grubym filtrze węglowym jak i najcieńszym tanim - bez różnicy
6. W bagażniku w boczkach zbierała się woda przez spinki zderzaka - uszczelnione i usunięta wilgoć
7. Klapka obiegu zamkniętego widać że pracuje (patrzyłem po wyjęciu filtra kabinowego), także ja słychać.
Oczywiście jeżdżę na obiegu otwartym więc świeże powietrze z zewnątrz napływa.
Gdzie jeszcze szukać problemu?
Może są 2 klapki obiegu zamkniętego (gdzieś na podszybiu druga ) i może tam jest problem?
W bagażniku podczas uszczelniania spinek widzę że wywietrznik jest zakryty jakimś filcem. Robiłem próbę jego podwini

ęcia żeby nie blokował cyrkulacji powietrza ale bez ekstremalnych różnic.
Swoją drogą czy ten filc tam rzeczywiście powinien być? Może go zostawić podwinietego?
Jeszcze jakieś pomysły?