zachodnia motoryzacja będzie cięła koszty kosztem jakości i zubożając wyposażenie, co pewnie odbije się też na trwałości.
Postawienie takiej tezy generuje oczywisty wniosek, że chińskie produkty są właśnie teraz, w tym momencie, zubożone i nietrwałe, bo są "po kosztach". Chyba się z tym jednak do końca nie zgadzamy (?)
Motoryzacja zachodnia jest po prostu przepłacana przez klienta. Jest z czego ciąć i będą ciąć. Dobrze!
Chiński przemysł jest teraz tam, gdzie był japoński w latach 60tych ub. wieku. Wtedy produkty japońskie kupowali głównie Amerykanie i mieli do nich stosunek taki, jak dziś do chińskich: tania tandeta na chwilę. Japonia lata pracowała na swój sukces i synonim: japońskie=solidne, trwałe, warte zakupu. Po latach, jak każdy producent, odcina od tej ciężkiej pracy kupony w postaci przeszacowanych cen. Zupełnie normalna praktyka. Myślę, że w tym są bardziej skromni niż np Amerykanie (patrz Apple - kabel produkowany za 50 centów sprzedawany za "tylko" 99,99 dolców).
Chińska motoryzacja goni zachód bardzo szybko i dogoni, ale to jeszcze nie to.
Moim zdaniem z wierzchu auta chińskie są bardzo w nasz gust. Ładnie wykonane, przytulnie, dużo dużych ekranów (tak! wbrew ględzeniu to się sprzedaje i podoba!), miękkich, skóropodobnych materiałów, liczne gustowne przeszycia czy wytłoczenia - siedziałem, macałem, bardzo mi się podobało! Niestety nadal to co pod maską pozostaje sporo za Japończykami.
Jestem typowym konsumentem "japońszczyzny": musi być trwałe i niezawodne, wygodne też, ale w tym nie mieszkam, tylko jeżdżę: nie musi być piękne i luksusowe. Ma się dać łatwo umyć i wysprzątać i po tej czynności nadal wyglądać schludnie. Mogę zapłacić na start więcej, by mieć potem tanią eksploatację. Auta kupuję "na długo" - żadnym nie jeździłem krócej, niż 8 lat. Z wyliczeń wychodzi mi nawet, że przy tych cenach paliwa i takiej eksploatacji, zwróci mi się dopłata do phev. A od samego początku będę miał wszystkie jej zalety. Czegóż chcieć więcej?

Nadal wierzę w japońską niezawodność. Przez prawie 30 lat jeżdżenia autami od Toyody miałem jedną awarię pokrytą przez gwarancję "przedłużaną".
Chińczyk mi tego nie da..
To mój punkt widzenia, bo siedzę, gdzie siedzę.
Twój może być inny
