Witam.
Dziś po tygodniowym postoju żona odpala auto a tu zonk.
Silnik zaskoczył od strzała, ale z głośnym rechotaniem zaworów, nawet delikatnie bym powiedział metalicznym. Spaliny poszły trochę jak z diesla.
Wyłączyła silnik. Po ponownym odpaleniu "rechotnęło" jeszcze przez 1-2 sekundy i się wyciszyło.
Auto stało przez 7 dni nieużywane, w garażu, temperatura około 0 stopni, olej 5W-30 TOYOTA i filtr zmieniony jakieś 500km temu, przebieg aktualny 50500km. Olej zawsze od tego samego sprzedawcy (wiem, różnie to bywa), ale dotychczas takich ekscesów nie było. Silnik odpalał i zawsze od pierwszego obrotu cichutko pracował bez znaczenia czy na drugi dzień czy po weekendzie.
Auto kupione z przebiegiem 19200kom, serwisowane w ASO, (potwierdzone) dwa wpisy o wymianie oleju, zalewany 5W-30, dlatego też taki zalewam.
Olej wymieniłem od razu po zakupie jeszcze przed dobiciem do 20kkm.
Później kolejne wymiany przy 30, 40 i teraz ze 3 tygodnie temu przy 50kkm. Stan oleju max, ubytków wycieków brak. Silnik wygląda i pracował do dziś jak z pudełka wyjęty.
Sytuacja chyba mało normalna. Co z tym robić jeździć obserwować czy serwis.