Skończyło sie lato (gdy używa się tylko klimki lub zimnego nawiewu) i jak widzę mam dokładnie to samo, o czym piszecie.
- do 16st na skali mrozi
- powyżej 16 st. od razu wieje gorącym na maksa.
T22 w wersji Sol, czyli z klimatyzacją półautomatyczną, działa właśnie w ten sposób. Ustawienie na minimum (czyli 16 stopni na skali) powoduje wyłączenie układu kontroli temperatury i lodówka chłodzi ile może. Włączenie układu kontroli temperatury (wszystko powyżej 16 stopni) powoduje, że - jak tylko silnik zacznie być trochę ciepły - włącza się pełne grzanie, w celu jak najszybszego osiągnięcia żądanej temperatury. Potem intensywność grzania stopniowo jest zmniejszana, aż do ustabilizowania temperatury we wnętrzu.
Klimatyzacja obchodzi się z człowiekiem najłagodniej wówczas, gdy pokrętło nawiewu ustawimy na nogi, a wentylatora w pozycję "AUTO". Wtedy wentylator włącza się stopniowo, w miarę nagrzewania silnika, a potem zmniejsza obroty w miarę nagrzewania wnętrza. Dodatkowo (jest to opisane w instrukcji, ale nie dość klarownie), ustawienie nawiewu na nogi, wentylatora na "AUTO" i włączenie "A/C" powoduje osuszanie wpadającego do wewnątrz powietrza, co wydatnie zmniejsza parowanie szyb (dehumidified heating). Jest to istotne szczególnie wówczas, gdy wsiadamy do samochodu zaśnieżeni. Oczywiście działa to skutecznie tylko wtedy, gdy nie brakuje czynnika roboczego w klimatyzacji i
filtr przeciwpyłkowy jest czysty.
Przy ustawieniu nawiewu na nogi należy zamknąć dyszę centralną na desce. Inaczej poleci przez nią powietrze zupełnie nieogrzane i można załatwić sobie zatoki. W T25 ten problem jest rozwiązany - zamyka się samo.