Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: michal.adm w 11 Września 2019, 21:21:00
-
Heya,
Przymierzam sie do konserwacji antykorozyjnej podwozia w corolli e16 z 2017 roku. Z rzeczy jakie poczytalem widze ze sa 2 szkoly na ten temat: albo 3 godziny psikania jakims mazidlem typu krown t-40 (robia to w Pn), albo jazda do fachowca - zdjecie zderzakow, plastikow, suszenie, nalozenie, i znow suszenie auta - tutaj akurat znalazlem dobre opinie o warsztacie pod Pn (http://www.alpida.net/ w Luboniu) - to nie zadna reklama - sam chetnie poslucham jak ktos mial z nimi stycznosc.
Bardziej zastanawiam sie:
1) Czy traci sie gwarancje fabryczna (3 letnia) w Toyocie, jak chlopacy zgodnie z zapowiedzia zdejma zderzaki i plastiki nadkoli aby dojsc do "metalu"? Pytalem w ASO Bonkowscy...ale odpowiedz byla...."nie, raczej nie"... wiec ze slowem "raczej" nie wzbudzili we mnie poczucia ufnosci... mial ktos jakies doswiadczenie w tym?
2) Czy znawcy tematu sa w stanie sie wypowiedziec czy zrobienie tego teraz (mam termin na koniec Wrzesnia) moze wplynac negatywnie na samo podwozie? Mam na mysli ze juz pozno na taka operacje...wilgotno...zimno itd, podejrzewam ze nie wysusza sie porzadnie auta po mycia do takiego zabiegu. Moze to wlasnie sprowadzic ruda na auto? Czy po prostu w najgorszej opcji powloka woskowa i bitumit nie spelnia do konca swojej opcji? Pytam z uwagi na fakt czy nie zaszkodze bardziej.
Ogromne dzieki wszystkim za wszelkie porady jak i wczesniejsza pomoc (juz nie pierwszy raz;))
-
Też się długo zastanawiałem nad konserwacją i ją zrobiłem, zwłaszcza, że ASO twierdziło, że tu nie ma mowy o utracie żadnej gwarancji.
Zdecydowałem się na konserwację w Żorach https://konserwacjapojazdow.slask.pl/ (https://konserwacjapojazdow.slask.pl/) z tzw. elementami wygłuszenia. Poniżej moja zdjęciowa relacja: Trzeba się z szefem zakładu umówić i do niego podjechać na oględziny - on auto oceni i powie co i jak i ile jaka opcja będzie kosztowała. Konserwacja trwała niecałe dwa tygodnie. Za około 10 lat ktoś zajrzy pod moją Corollkę i stwierdzi czy przyniosło to oczekiwane rezultaty.
Fotki z realizacji : http://czp.pl/toyota/konserwacja/ (http://czp.pl/toyota/konserwacja/)
-
Zamiast pytać na forum napisz maila do Toyota Motor Poland z zapytaniem, jeśli dostaniesz oficjalną odpowiedź że nie tracisz gwarancji to w razie "W" masz podkładkę.
-
Dla mnie było jasne, że trzeba zakonserwować bo auto będzie dłużej w mojej rodzinie (lista chętnych jest).
Na oględzinach w Żorach w firmie Tomeckiego - szef podniósł auto do góry na podnośniku i zaprosił mnie na oględziny. No i okazało się, że ogólnie było ok poza tym, że elementy zawieszenia już zaczynały rdzewieć ( w rocznym aucie) i to przesądziło o tym, że zdecydowałem się na konserwację.
Z drugiej strony jak ktoś planuje użytkować nowe zakupione autko tylko przez 5 lat to w sumie bez sensu jest go konserwować, bo przez te 5 lat faktycznie, że trochę zardzewieje ale się przecież nie rozleci to konserwację zrobi następny właściciel auta bo będzie musiał.
Tu na forum pełno jest zdjęć rdzewiejących paro, letnich Toyotek tak więc wiadomo, że zabezpieczenie antykorozyjne naszych autek jest po prostu kiepskie.
Faktycznie nie pisałem w sprawie konserwacji i jej wpływu na gwarancję do Toyoty a jedynie oparłem się na zdaniu ASO, że konserwacja nie ma wpływu na gwarancję no wiadomo poza przypadkami, że ktoś coś urwie czy zniszczy to wiadomo, że stracił gwarancje na te elementy.
Co do mycia i suszenia to ta firma w Żorach ma takie wielkie dmuchawy (nagrzewnice), którymi suszy umyte podwozia i wszystko mają w zamkniętych halach (pomieszczeniach) tak, że wilgoć tam chyba nie przeszkadza. Poza tym robią konserwację wielu nowych aut które od dealera przyjeżdżają do nich na lawetach najpierw na konserwację zanim się pobrudzą ( głównie nowe Mazdy) no i dlatego wybrałem tą firmę. Zresztą innej godnej na śląsku nie znalazłem.
Na wiosnę mam gwarancyjny darmowy (dwudniowy) przegląd konserwacji to też z ciekawości spojrzę na podwozie a zwłaszcza zawieszenie jak po roku się trzyma.
:)
-
@Dario176 w sumie calkowita racja, dzieki! Tak powininiem zrobic od poczatku
@czp Mam tez juz potwierdzone ze nie wplywa to na gware. Jednak wciaz mam nieco watpliwosci czy koncowka Wrzesnia jest dobrym momentem na to - po prostu nie wiem czy nie za pozno sie za biore:///.
Pod Poznaniem, biora auto na 4 dni, wiec nijak ma sie to do Twoich 2 tygodni:))) - zwlaszcza ze patrzylem na foto jakie masz - kurcze musze przyznac ze porzadnie wszystko jest udokumentowane krok po kroku - nic tylko duzy szacun!:)
O temacie mysle z uwagi na fakt, ze nie planuje sprzedac samochodu przez dlugi czas, takze w moim wlasnym biznesie jest aby pojezdzil jak najdluzej blacha wytrzyma;)
-
Też się przymierzam do konserwacji.
Drążyłem trochę temat jak się to ma do gwarancji. Dzwoniłem tu i tak, odpowiedzi były różne. Zrobiłem więc właśnie tak:
Zamiast pytać na forum napisz maila do Toyota Motor Poland z zapytaniem, jeśli dostaniesz oficjalną odpowiedź że nie tracisz gwarancji to w razie "W" masz podkładkę.
- poprosiłem o odpowiedź - i zadzwonił do mnie dealer, z którym rozmawiałem parę dni wcześniej, i nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi.
Ale zaproponował wykonanie konserwacji u siebie po wakacjach. Nie wiem, na ile gruntowna to ma być konserwacja... W każdym razie gwarancja ma być zachowana.
Pytanie do czp:
Zdecydowałem się na konserwację w Żorach
- ile to kosztowało?
Wygląda niezwykle porządnie.
-
Trzeba umówić się z szefem firmy i pojechać na oględziny podwozia. Wszystko razem z Tobą obejrzy i oceni i w zależności od stanu podwozia jak i tego czego będziesz też oczekiwał taka będzie cena usługi.
Z tego co się zorientowałem to ceny za kompletna usługę wahają się od 2,5 gdzieś do 4,5 tyś zł. Ja robiłem to z warstwami wygłuszenia to kosztowało 4,5.
-
Też robiłem w Żorach - co prawda nie Corollę, ale Corollę Verso z 2007. W poprzednim aucie (Honda Civic) też robiłem jakieś konserwacje (i to dwa razy przez 13 lat), a mimo to dziury wylatywały. Dlatego teraz zdecydowałem się zapłacić więcej i wybrałem zakład gdzie dokładnie czyszczą podwozie z rdzy przed konserwacją (moim zdaniem najważniejszy etap przy używanym aucie - przy nowym chyba niekoniecznie). Płaciłem tyle samo co czp, namówili mnie na podwójną warstwę wygłuszenia - drugi raz chyba bym się nie zdecydował (no może na jedną). Ciszej jest (szczególnie przy jeździe po kałużach), przy zimówkach jeszcze nie próbowałem, ale i tak w mojej CV najbardziej słychać silnik. Więc za 3,5 koła można mieć spokój na lata.
-
@czp....czy po nałożeniu warstwy wygłuszającej faktycznie w aucie zrobiło się ciszej? Chciałbym zakonserwować też swoje autko, i szukam firmy w okolicy która zrobiła by to dobrze. Niestety nasze majstry ograniczają się tylko do położenia tzw. baranka za 800 stówek. Ten warsztat z Żorach ma z tego co widzę bardzo dobre opinie, i konserwacja jest zrobiona profesjonalnie. Tylko daleko trochę z Jeleniej Góry.
PS.
Sam robiłeś te zdjęcia, czy firma prowadzi taką dokumentację foto?
Czy po konserwacji wszystko zostało zmontowane jak należy? Nie porysowali/uszkodzili jakiś elementów?
-
Przy tak niewielkiej ilości 3100 to efekt jest średni. Głównie mniej słychać wszelkie zanieczyszczenia z drogi typu piach czy woda, ale jako rzeczywiste wygłuszenie tego nie traktuj, bo to się robi zupełnie inaczej. Na pewno po nałożeniu około 30kg (ważone na mokro) jest ciszej i czuć coś w gatunku większej sztywności nadwozia - bierze się to stąd, że blachy nie wpadają w rezonans w niskich częstotliwościach.
Zdjęcia to ogarniętych firmach są na porządku dziennym, z tego, co wiem, to oni robią, ale możesz i sam porobić.
Tu masz parę innych zdjęć - http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,46400.0.html
Tam u Was jest pustynia - nie wiem, z czego to się bierze, czy ludziom się pracować nie chce, czy jak. Z Wrocławia ludzie jeżdżą tu, z Wałbrzycha, jakby tam się nie dało... dziwne.
Odległością się nie sugeruj, masz do tych Żor może ze 3 stówki, przejedziesz raz i po temacie, a nie że Ci ktoś zrobi na miejscu i potem będziesz cały okres użytkowania auta narzekał, że jest zrobione po łebkach albo co roku jeździł na poprawki, bo odlazło po zimie.
-
Akurat jak odstawiałem swoje autko do Żor, to przede mną odbierał swoje gościu też z Twoich okolic a nawet nie wiem czy nie z Twojego miasta.
Po konserwacji jak wsiadłem do swojej Corolli to czułem efekt wygłuszenia tzn. słyszałem, że jest tak głucho i deszczu od kół mniej było słychać. Przy prędkościach 140 - 160 to chyba znacznej różnicy nie ma a przynajmniej nie potrafię jej określić.
Po konserwacji pomyślałem, że powinienem jeszcze wygłuszyć sobie profesjonalnie drzwi bo przez nie najwięcej szumów słychać ale jeszcze w mojej okolicy nie znalazłem takiej firmy co by mi za dzień sprawnie ten temat i nie za drogo ogarnęła.
Gdybym tą konserwację robił jeszcze raz to położyłbym nie dwie a 3 warstwy tego wygłuszenia - no byłoby drożej ale jednak efekt wygłuszenia jest namacalny (słyszalny). Wiadomo, że to żadne profesjonalne wygłuszenie ale jednak swoje robi.
Gościu sam zawsze robi zdjęcia i daje później do skopiowania, a ja je tylko zebrałem na swoją stronę aby na forum udostępnić. Ponad te zdjęcia to szef firmy zawsze jeszcze przed przystąpieniem do pracy robi zdjęcia (stanu auta) dookoła i ma je do swojej dyspozycji jakby co. Trzeba o tym pamiętać i najlepiej powiedzieć, że chce się przy tym być bo jak się nie powie to je zrobi bez naszej obecności.
Autko było rozebrane, zabezpieczone i złożone z powrotem bez żadnej rysy czy innych niedoróbek. Przynajmniej ja niczego nie znalazłem i nic mi nigdzie nie trzeszczy.
Po konserwacji szef bierze Cie z powrotem pod auto i pokazuje co i jak było zrobione i można ocenić pracę. Po odbiorze auta przez ładnych parę dni zrobiłem mu przymusowy pobyt w izolatce przed garażem bo tak na zewnątrz było go czuć tą konserwacją. Z czasem zapach jest słabszy.
Jak się jedzie do szefa tej firmy na pierwsze darmowe oględziny auta to dobrze by było wiedzieć już co się chce bo potrafi zaaaagadać na amen. :)
-
Oprócz dokumentacji fotograficznej, mogłem podjechać osobiście na oględziny po czyszczeniu podwozia. Fakt faktem, mam do nich około pół godziny drogi. A ludzie jeżdża tam naprawdę z różnych rejonów kraju.
-
W poprzednim aucie wygłuszenie drzwi robiłem sam. Efekt był niesamowity, przede wszystkim z głośnikow.
Cena za konserwację niebywale droga. Pojechałeś tam nowym autem, gdzie nie było jakiś robót blacharskich czy odrdzewiania. Gdyby doszły i te prace, całość wyszła by pewnie z 6 tysi. Czy to materiały są tak drogie czy tak sobie liczą za robotę?
https://www.autowcentrum.pl/blog/post/wygluszenie-przednich-drzwi,28661/
-
Nie badałem z czego ta cena wynika w szczegółach. Kolega forumowy też robił w Żorach swojego Pirusa http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,45263.0.html (http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,45263.0.html) i wyszło go 100 zł więcej. Zapewne firma jest na fali a jak widziałem ma sporo klientów i robią rzetelnie i brak w okolicy takiej konkurencji no to i ceny zapewne takie :) No i Konserwują też nowe samochody nieraz prosto z salonu przywożone i podejmują się konserwacji na gwarancji czego niektóre inne firmy nie robią.
Zapewne jak ktoś ma jakiś talent ku temu to sam za 2k to może zrobić ale czy wyjdzie tak samo to nie wiem.
-
Za 2k to ledwo środki kupisz. Załóżmy jakieś 30kg 3100, żeby to miało ręce i nogi, to już jest dwójka, a gdzie woski, gdzie mycie, rozbiórka (już obojętne do jakiego stanu - biorę sam fakt zrzucenia kluczowych elementów), suszenie, odtłuszczanie i różne inne rzeczy, o których większość nie ma pojęcia.
Nie ogarniam... 800 źle, bo majstry baranka kładą (czymkolwiek by ten baranek nie był, bo ja np. nie wiem), 4kzł źle, bo niebywale drogo. Czyli pewnie jak zwykle: najlepiej, żeby było dobrze, dobrymi środkami, żeby nic nie uszkodzili i dopieścili każdy detal, wystawili fakturę, dali gwarancję i wzięli 800 :laugh:
Tak jeszcze dla poprawności zakładam, że ceny, o których rozmawiamy są cenami brutto, więc polecam sobie przypomnieć jaką stawkę VAT mamy w naszym pięknym kraju i ile wynosi podatek od dochodu i składki ZUS.
Jeśli kogoś stać na to, żeby 2 czy 3 tygodnie się bawić przy własnym aucie (w sensie nie pracować w tym czasie zarobkowo tylko robić swoje auto, żeby kto inny nie zarobił), to niech robi sam - najczęstsze, co słyszę od ludzi, którzy podjęli wyzwanie to "nigdy więcej" :grin:
-
No tam pogadać sobie przy piwie można. Ja tam z usługi jestem zadowolony i nawet bardzo. Chociaż następnym razem to jednak bym jeszcze dołożył 3 warstwę wygłuszacza :)
-
Chociaż następnym razem to jednak bym jeszcze dołożył 3 warstwę wygłuszacza
To fakt, ja kładę 3-4 na całość i jedną-dwie więcej na nadkola, przy czym lepszy efekt uzyskałbyś robiąc drzwi niż dalej dogłuszając podłogę/nadkola.
To mniej/więcej taka sama sytuacja jak z wygłuszaniem auta po kawałku, "bo może trochę starczy". Zrobisz drzwi, to Ci szumią nadkola. Zrobisz nadkola - szumi dach, zrobisz dach, zaczynasz słyszeć silnik, zrobisz gródź, i dopiero wtedy zaczynasz słyszeć to, czego wcześniej nie było słychać, bo zagłuszały to inne szumy :grin: W efekcie zamiast rozebrać i zrobić auto raz, rozbierasz je 5 razy i sam się na siebie jeżysz...
-
Nie ogarniam... 800 źle, bo majstry baranka kładą (czymkolwiek by ten baranek nie był, bo ja np. nie wiem), 4kzł źle, bo niebywale drogo. Czyli pewnie jak zwykle: najlepiej, żeby było dobrze, dobrymi środkami, żeby nic nie uszkodzili i dopieścili każdy detal, wystawili fakturę, dali gwarancję i wzięli 800
Je też nie ogarniam, ale nie ogarniam też jarania się cud- powłokami po 2-3kzł bo niby promocja <zalamka>. Na to kaska zwasze się wyskrobie.....
-
No tak, bo się potem można polansować na instagramach, że woda z lakieru spływa, a pod spód to kto zagląda...
Z drugiej strony... jeśli auta wychodzą po 100 mikronów z fabryki, to też się nie ma co dziwić, że ludzie panikują i płaczą nad byle rysą, którą na normalnie polakierowanym aucie byś spolerował, a na takim nowym jest szansa, że od razu zobaczysz podkład :grin:
-
Jako, że jest to mój pierwszy post na tym forum - WITAM WSZYSTKICH ;)
A teraz do sedna, dopinam formalności w sprawie kupna Corolli 2018r. i chciałem zapytać czy rzeczywiście konserwacja w tym modelu jest wymagana, wręcz konieczna ? Planuje pojeździć 6 max 7 lat. A drugie pytanie brzmi, ile konserwacja (wykonana przez firmę z Żor) wytrzyma, tzn. za jaki czas trzeba ją powtórzyć ?
-
Za parę lat powiem Ci ile ta konserwacja wytrzymała u mnie - tak, że na razie takiej wiedzy nie mam :)
-
@czp Mam tez juz potwierdzone ze nie wplywa to na gware.
Dostałeś potwierdzenie na piśmie od ASO albo TMP?
-
@czp Mam tez juz potwierdzone ze nie wplywa to na gware.
Dostałeś potwierdzenie na piśmie od ASO albo TMP?
Ja dostałem takie potwierdzenie od TMP z klauzulą że zabezpieczenie powinno być wykonane w sposób profesjonalny z zachowaniem należytej staranności.
-
Ja dostałem takie potwierdzenie od TMP z klauzulą że zabezpieczenie powinno być wykonane w sposób profesjonalny z zachowaniem należytej staranności.
Wydaje mi się, że takie potwierdzenie możesz sobie wsadzić w buty. Jak będzie coś nie tak, to TMP podważy sposób wykonania zabezpieczenia, jako nieprofesjonalne i odmówią roszczeń z tytułu gwarancji.
-
Wydaje mi się, że takie potwierdzenie możesz sobie wsadzić w buty. Jak będzie coś nie tak, to TMP podważy sposób wykonania zabezpieczenia, jako nieprofesjonalne i odmówią roszczeń z tytułu gwarancji.
Też wysnułem taki wniosek, auto poza tym mam leasingu. Po 3 latach skończy się gwarancja i leasing to będę myślał co dalej. Kupując Corollę zakładałem że minęły czasy kiedy produkowano auta bez zabezpieczenia podwozia. Dopiero przez lekturę forów dowiedziałem się że Toyota zrobiła taki fuckup swoim klientom. Poprzednie moje auto Octavia w momencie sprzedaży miała 12 lat. Nabywca przed zakupem wziął przy mnie auto do diagnosty na sprawdzenie. Podwozie w dwóch miejscach (za przednimi kołami) wymagało uzupełnienia zabezpieczenia bo kamyki spod kół wykruszyły oryginalne zabezpieczenie. Poza tym bez zarzutu.
-
Wydaje mi się, że takie potwierdzenie możesz sobie wsadzić w buty. Jak będzie coś nie tak, to TMP podważy sposób wykonania zabezpieczenia, jako nieprofesjonalne i odmówią roszczeń z tytułu gwarancji.
I tak i nie. Po pierwsze: jest na piśmie (mail też jest traktowany jak dokument). Po drugie: jeśli robisz to zgodnie z prawidłami sztuki, to problem znika zanim się pojawi, w związku z czym nie będzie "coś nie tak", i nie będziesz miał roszczeń gwarancyjnych. A jak Ci skoroduje i nawet Ci tę gwarancję uznają, to i tak zostajesz z autem zgnitym, częściowo naprawionym gwarancyjnie.
-
I tak i nie. Po pierwsze: jest na piśmie (mail też jest traktowany jak dokument). Po drugie: jeśli robisz to zgodnie z prawidłami sztuki, to problem znika zanim się pojawi, w związku z czym nie będzie "coś nie tak", i nie będziesz miał roszczeń gwarancyjnych. A jak Ci skoroduje i nawet Ci tę gwarancję uznają, to i tak zostajesz z autem zgnitym, częściowo naprawionym gwarancyjnie.
Żeby zrobić porządnie takie zabezpieczenie, trzeba odkręcić koła, cały wydech, zdemontować zderzaki - w zderzakach są czujniki parkowania przód/tył, zdemontować jakieś plastikowe osłony pod spodem, zbiornik paliwa i pewnie jeszcze inne elementy. Robi się z tego za dużo wzajemnych zależności. Odechciało mi się w to inwestować. Zniesmaczenie jest takie że nastawiam się na max 5 lat eksploatacji i sprzedaję, a jak firma będzie się dobrze rozwijać to i zaraz po 3 letnim leasingu sprzedam i wezmę coś innego w leasing.
-
Żeby zrobić porządnie takie zabezpieczenie, trzeba odkręcić koła, cały wydech, zdemontować zderzaki - w zderzakach są czujniki parkowania przód/tył, zdemontować jakieś plastikowe osłony pod spodem, zbiornik paliwa i pewnie jeszcze inne elementy.
Serio ? A to nie wystarczy opryskać czarnym po wszystkim łącznie z katem ? :grin:
-
Serio ? A to nie wystarczy opryskać czarnym po wszystkim łącznie z katem ?
Pryskaj. Twoje auto.
-
Poprzednie moje auto Octavia w momencie sprzedaży miała 12 lat.
Moja poprzednia Toyota miała 13 lat i dwukrotnie w ASO byłem na oględzinach podwozia i z pytaniem/obawą czy wszystko jest ok, czy należy zrobić konserwację podwozia. Za każdym razem odpowiedź brzmiała, że jak chce to oni chętnie przytulą kasę za tę robotę, ale nie ma potrzeby konserwacji- zabezpieczenie fabryczne jest wystarczające
-
Serio ? A to nie wystarczy opryskać czarnym po wszystkim łącznie z katem ?
Pryskaj. Twoje auto.
Pryskam, pryskam :grin:
-
YogiBabo
Moja poprzednia Toyota miała 13 lat i dwukrotnie w ASO byłem na oględzinach podwozia i z pytaniem/obawą czy wszystko jest ok, czy należy zrobić konserwację podwozia. Za każdym razem odpowiedź brzmiała, że jak chce to oni chętnie przytulą kasę za tę robotę, ale nie ma potrzeby konserwacji- zabezpieczenie fabryczne jest wystarczające
Twoja aktualna Toyota Corolla też tak dzielnie się trzyma :)
-
Ja ograniczyłem się do kompleksowego czyszczenia podwozia i zabezpieczenia płynnym woskiem przed zimą. Corolla r.2016, 33 tys. Efekt moich prac tutaj:
https://www.autowcentrum.pl/blog/post/czyszczenie-konserwacja-detaling-czyli,37576/
-
Brawo Ty, robi wrażenie

-
Czy ktoś z Was zabezpieczał nowe lub w miarę nowe auto systemem KROWN T40?
-
Na wiosnę zamierzam to zrobić multi-filmem lub perma-filmem
https://fluid-film.pl/15-multi-film
https://fluid-film.pl/perma-film/15-perma-film-transparent.html
lub zawieźć do firmy ale krzyczą za to 2500-3000 + moje środki
-
Czy ktoś z Was zabezpieczał nowe lub w miarę nowe auto systemem KROWN T40?
Ja zabezpieczałem w Krownie. Ale nie Corollę. O ile ma to znaczenie...
-
Czy ktoś z Was zabezpieczał nowe lub w miarę nowe auto systemem KROWN T40?
Ja zabezpieczałem w Krownie. Ale nie Corollę. O ile ma to znaczenie...
Nie ma w sumie znaczenia. Ale jakie masz wrażenia po tym zabezpieczeniu?
-
Ale jakie masz wrażenia po tym zabezpieczeniu?
Też tym zabezpieczałem. Jedyna zaleta to, że szybko i w miarę tanio. Ale trzeba powtarzać co rok, proponują nawiercanie otworów w progach ( to jest jakiś absurd). Co do skuteczności to się nie wypowiem, bo zbyt krótko eksploatuję samochody.
-
Ja też mam zamiar po odbiorze Corolli jechać do nich na zabezpieczenie. Też nie pozwolę na żadne wiercenie otworów.
A jak po aplikacji? Wszystko OK.? Podwozie nie jest przez to pokryte nadmiarem syfu z ulicy (poprzez przyklejanie się)?
Zastanawiam się nad tą metodą, bo nie uśmiecha mi się oddawać nowego pojazdu do speca, który demontuje całe zawieszenie i osprzęt. Nikt mi nie powie, że to później będzie poskładane z zachowaniem fabrycznych norm.
-
...jeśli to będzie fachowiec, to będzie.
-
to później będzie poskładane z zachowaniem fabrycznych norm.
dodam więcej: a nawet lepiej niż fabryka
-
Zabezpieczyli, 2 dni trochę kapało. Przy zmianie kół patrzyłem na spód to nie zauważyłem nic niepokojącego. Sprawnie i terminowo. Ja zgodziłem się na nawiercenie - zabezpieczenie profili zamkniętych.
-
A jak po aplikacji? Wszystko OK.? Podwozie nie jest przez to pokryte nadmiarem syfu z ulicy (poprzez przyklejanie się)?
Kapało z samochodu przez kilka dni, nawet specjalnie nie śmierdziało. Pod samochodem nic się nie zbiera, nawet trudno zauważyć, że cokolwiek było zrobione, bo nie powstaje żadna powłoka. Trudno ocenić też, ile zużyli do konserwacji tego płynu. Przy mnie przyjechał jakiś klient z pretensjami, że za mało mu popsikali. Nigdy więcej już tam nie pojechałem. Robiłem w Warszawie, wtedy był tylko jeden ich punkt konserwacji. Najbardziej zraziło mnie pytanie o nawiercanie progów w nowym samochodzie. Bez tego chyba niczego nie gwarantują.
-
Tak swoją drogą, to Toyota faktycznie ma odporność antykorozyjną podwozia na równi z Polonezem???
Obecnie jeżdżę (od nowości) Skodą Octavią II i nigdy jej nie zabezpieczałem i oprócz elementów zawieszenia (wahacze) oraz elementów wydechu, to ona jest bez rdzy!
-
To jak z ubezpieczeniem. Z drugiej strony, wszędzie piszą, goła blacha, niezabezpieczona, koroduje na potęgę i pokazują zdjęcia pordzewiałych wahaczy czy wydechu. Ja nie widziałem faktycznie zgniłej RAV4 w tej generacji czy poprzedniej. Ale i nie oglądałem ich specjalnie, natomiast zdecydowana większość filmików i zdjęć nie pokazuje korozji perforacyjnej czy elementów konstrukcyjnych pojazdu. Może się mylę ale mam wrażenie rozdmuchania problemu przez warsztaty zajmujące się takowym zabezpieczaniem.
-
Jaką masz Toyotę, w jakim wieku i jak ona wygląda jeżeli chodzi o korozję (lub jej brak) na podwoziu?
Ja zdaję sobie sprawę, że kupuję TOYOTĘ a nie Maybacha. Ale kupowałem też Octavię i to w "bieda edyszyn" i przez 12lat wygląda świetnie jeżeli chodzi o brak śladów korozji (na elementach konstrukcyjnych)!
-
Moja ma pół roku. Miałem Carinę E, miała 8 lat i ponad 300 tysięcy km przebiegu. Zero korozji. Nawet na uszkodzonym błotniku.
-
No właśnie. To ja nie wiem o co tu chodzi, że czytam komentarze że Toyota Corolla to rdzewieje już na placu fabrycznym!
Człowiek się tego naczyta i zastanawia sie, czy warto jest wydać zaoszczędzone z trudem ponad 100koła...
-
Zamiast nakręcać się filmikami z YT i FB warto przemyśleć - jak długo chcesz nią jeździć. Ja rzadko zmieniam samochody to zdecydowałem się na zabezpieczenie antykorozyjne.
-
chciałbym tak z min. 10 lat
-
chciałbym tak z min. 10 lat
Jeżeli tak długo, to warto go porządnie zabezpieczyć. Niestety słowo porządnie i Krown wzajemnie się wykluczają. Ale to tylko moje zdanie
-
No właśnie. Ale ja za ch...j nie zgodziłbym sie na rozebranie układu zawieszenia. Nie uwierzę, że "spec" od zabezpieczeń wszystko to poskłada do kupy jak fabryka z zachowaniem standardów i sił dokręcania.
Z drugiej strony bez zabezpieczenia Toyota Corolla wy3ma tak antykorozyjnie, jak Skoda Octavia która mam, przy podobnych warunkach eksploatacji, czy jednak juz mogę sie przygotować na to, ze to jednak bedzie rdzewieć duzo bardziej?
-
No właśnie. Ale ja za ch...j nie zgodziłbym sie na rozebranie układu zawieszenia. Nie uwierzę, że "spec" od zabezpieczeń wszystko to poskłada do kupy jak fabryka z zachowaniem standardów i sił dokręcania.
Poniekad to był powód, że zleciłem wykonanie konserwacji w ASO. Po wykonanej robocie podjechałem na SKP by ocenic robotę, Zrzucony byl wydech, oslony, nadkola, i odpiete wachacze. Wybrałem czarny wosk wiec ładnie było widać co i gdzie było popsikane. Profile zamkniete tez zabezpieczone.
Diagnosta z SKP stwierdził wstydu nie ma jest ok.
-
jaki był koszt konserwacji w ASO i gdzie to robili?
ASO TOYOTA ma jakieś sprawdzone technologie konserwacji, na które mają autoryzację firm dostarczających te zabezpieczenia, czy robią to "na własną rękę"?
-
Poniekad to był powód, że zleciłem wykonanie konserwacji w ASO.
A w ASO pracują jacyś nadludzie? I tak najczęściej tą robotę zlecają jakiejś firmie zewnętrznej i przytulają dla siebie niemałą prowizję. W niektórych ASO to nawet oleju poprawnie nie naleją, tak więc o konserwacji nie ma co wspominać i osobiście bałbym się gdyby to oni robili.
-
Mity czynią cuda :)
-
A w ASO pracują jacyś nadludzie?
Wolałem dać w ASO by mi obamarowali auto z zerowym przebiegiem (styczeń, sól ) niż dać Januszowi z Waclawem którzy sie zęby zjedli na biteksie w garażu z kanałem.
W razie jakich kolwiek uwag mam jednego wnnego.
I nie ma spychologi to nie my, to nie u nas, ktos tam grzebał, cos tam urwał.
Kupiłem sobie nowe auto dla świętego spokoju i ...forumowe trole mi go nie zaburzą :)
ASO Czajka Bytom, 2500, hi temp wax pro innotec
I uważam że to dużo lepiej wydana kasa niż na ceramikę...
-
Wolałem dać w ASO
I jesteś pewny , że w ASO zrobili konserwację, a nie u podwykonawcy? Masz dokumentację zdjęciową ?dać Januszowi z Waclawem którzy sie zęby zjedli na biteksie w garażu z kanałem.
Ja nie piszę o Januszach, tylko o warsztatach wyspecjalizowanych w konserwacji samochodów. O ile wiem takie istnieją.
I uważam że to dużo lepiej wydana kasa niż na ceramikę...
Oczywiście, że tak.
-
Widziałem podwozie jestem zadowolony
Mam wpis w książce gwarancyjnej z pieczarka serwisu.
Mnie to wystarczy.
A nastepny bedzie zadowolony
-
Jaką masz Toyotę, w jakim wieku i jak ona wygląda jeżeli chodzi o korozję (lub jej brak) na podwoziu?
E12 - 13 lat jazdy bez konserwacji, zdrowa podłoga i zero korozji na elementach konstrukcyjnych, powierzchowny nalot na wahaczach itp, E18 - 7 lat jazdy i jak na razie jest to samo co w E12
-
Zależy gdzie i jakim gównem sypią. W małopolsce walą taki syf, że powstają dziury o głębokości 5-15cm (widziałem taką 15cm, szkoda że nie zrobiłem zdjęcia - masakra w coś takiego wjechać). Więc cienka blacha toyoty miałaby wytrzymać naloty tego gnoju?
Pisałem do miasta w tej sprawie odpisało mi MPO, że oni są kryci bo używają środki które zostały dopuszczone przez ministra środowiska z 1993r, natomiast o ilości i oddziaływania na środowisko/drogi/samochody/rowery nie było słowa.
-
Zamiast nakręcać się filmikami z YT i FB warto przemyśleć - jak długo chcesz nią jeździć.
Nie tylko, jak długo, ale również gdzie i kiedy. Jeśli jeździ się często, cały rok i cały czas w zimie to dodatkowe zabezpieczenie pozwoli spokojnie spać. Ja np. po solnej brei w zimie nie jeżdżę, mam do tego drugie, stare auto i konserwacji nie robiłem, choć miotam się z tym myślami. Szkoda mi kasy i boję się rozgrzebywania przez warsztat nowego auta. Jak na razie po 2,5 roku śladów rudej nigdzie nie widać.
-
Powiem tak, Honda ma niby najgorsze zabezpieczenie, a nie dotykana żadną konserwacją poza fabryczną, przejeździła 10 lat i przy kontroli podczas sprzedaży było całkiem spoko.
-
Zamiast nakręcać się filmikami z YT i FB warto przemyśleć - jak długo chcesz nią jeździć.
Nie tylko, jak długo, ale również gdzie i kiedy. Jeśli jeździ się często, cały rok i cały czas w zimie to dodatkowe zabezpieczenie pozwoli spokojnie spać. Ja np. po solnej brei w zimie nie jeżdżę, mam do tego drugie, stare auto i konserwacji nie robiłem, choć miotam się z tym myślami. Szkoda mi kasy i boję się rozgrzebywania przez warsztat nowego auta. Jak na razie po 2,5 roku śladów rudej nigdzie nie widać.
Ja zrobiłem zabezpieczenie i normalnie używam. No czasem jeżdżę Jeepem ;)
-
Powiem tak, Honda ma niby najgorsze zabezpieczenie, a nie dotykana żadną konserwacją poza fabryczną, przejeździła 10 lat i przy kontroli podczas sprzedaży było całkiem spoko.
Super wiadomość :-):-):-)
-
Powiem tak, Honda ma niby najgorsze zabezpieczenie, a nie dotykana żadną konserwacją poza fabryczną, przejeździła 10 lat i przy kontroli podczas sprzedaży było całkiem spoko.
Problem w tym, że korozja zaczyna się tam gdzie nie widać. Jak już wyłazi na zewnątrz, to zazwyczaj pozostaje tylko cięcie i spawanie.
Teść kiedyś kupił Mitsubishi Lancera nówkę z salonu. Chwalił się zawsze wszem i wobec, że jego auta korozja się nie ima. I rzeczywiście auto z zewnątrz wyglądało dobrze. Przejąłem to auto od niego po 12 latach, zajrzałem pod podwozie i uznałem, że miejscami wymaga oczyszczenia i zakonserwowania. Po jakimś czasie pojechałem do blacharza, żeby zrobić gruntowną konserwację. No i wówczas wyszło szydło z worka - z tyłu - nadkola, okolice mocowań zawieszenia - auto wymagało konkretnych prac blacharskich - wycinanie i wstawianie kilkunastocentymetrowych fragmentów blachy. Niektóre miejsca trzeba było wręcz odtwarzać. Po tej robocie auto dostało konkretną konserwację. Po około 2 latach wjechałem nim na podnośnik i moim oczom ukazały się rude wykwity, które zaczynały wychodzić spod konserwacji. W tym momencie opadły mi łapy i auto sprzedałem.
Wniosek: zakonserwować należy auto jak najwcześniej - najlepiej nowe. Wtedy jest szansa na skuteczną i długotrwałą ochronę. Jak już auto zostanie nadgryzione, to późniejsze wykonanie konserwacji nie da już takiego efektu. A wszelkie remonty blacharskie robione typowymi, budżetowymi, warsztatowymi metodami to tylko pudrowanie trupa. Skuteczna może być tylko pełna i bardzo kosztowna odbudowa, tak jak się robi klasyki, ale kto by ładował taką kasę w zwykłe jeździdło?
-
Powiem tak, Honda ma niby najgorsze zabezpieczenie, a nie dotykana żadną konserwacją poza fabryczną, przejeździła 10 lat i przy kontroli podczas sprzedaży było całkiem spoko.
Problem w tym, że korozja zaczyna się tam gdzie nie widać. Jak już wyłazi na zewnątrz, to zazwyczaj pozostaje tylko cięcie i spawanie.
Teść kiedyś kupił Mitsubishi Lancera nówkę z salonu. Chwalił się zawsze wszem i wobec, że jego auta korozja się nie ima. I rzeczywiście auto z zewnątrz wyglądało dobrze. Przejąłem to auto od niego po 12 latach, zajrzałem pod podwozie i uznałem, że miejscami wymaga oczyszczenia i zakonserwowania. Po jakimś czasie pojechałem do blacharza, żeby zrobić gruntowną konserwację. No i wówczas wyszło szydło z worka - z tyłu - nadkola, okolice mocowań zawieszenia - auto wymagało konkretnych prac blacharskich - wycinanie i wstawianie kilkunastocentymetrowych fragmentów blachy. Niektóre miejsca trzeba było wręcz odtwarzać. Po tej robocie auto dostało konkretną konserwację. Po około 2 latach wjechałem nim na podnośnik i moim oczom ukazały się rude wykwity, które zaczynały wychodzić spod konserwacji. W tym momencie opadły mi łapy i auto sprzedałem.
Wniosek: zakonserwować należy auto jak najwcześniej - najlepiej nowe. Wtedy jest szansa na skuteczną i długotrwałą ochronę. Jak już auto zostanie nadgryzione, to późniejsze wykonanie konserwacji nie da już takiego efektu. A wszelkie remonty blacharskie robione typowymi, budżetowymi, warsztatowymi metodami to tylko pudrowanie trupa. Skuteczna może być tylko pełna i bardzo kosztowna odbudowa, tak jak się robi klasyki, ale kto by ładował taką kasę w zwykłe jeździdło?
Swiéte slowa
Konserwuje sie zaraz po wyjedzie z fabryki. Pozniej jak jest juz nalot i wzery to walka z wiatrakami. Zeby to zrobic dobrze to trzeba solidnie zaplacic, a przy tym trzeba ludziom patrzec na rece, bo w tym kraju profesjonalnych warsztatow od konserwacji jest moze 1 na 100.
Chyb ze ktos zrobi sobie sam :)
-
Czyli co ile powinienem zmieniać Auto żeby nie zardzewiało do cna? Miałem w sumie 11(2 lub 3 rownocześnie bywa), prawko mam 40lat...
Wiem, trzeci właściciel po 8-9 latach mi na pewno podziekuje :)
19 letnia Mikra k12 dalej bez problemu, a najgorzej wypadła Almera N15/1999r, bo po 12 latach była do poważnej renowacji blacharskiej ( po przebiegu 170kkm i 7 lat od kupna ode mnie, bez konserwacji i garażu wtedy).
-
Krisman, z dzisiejszej produkcji to każde auto szybko zgnije bez dodatkowego zabezpieczenia.
Ja nawet gdybym kupił nowe auto z zamiarem odsprzedaży po 5 latach, to nie byłbym w stanie zdzierżyć myśli, że moją własność od wewnątrz chrupie rdza, bo ten proces zaczyna się w zasadzie od razu po kontakcie samochodu z warunkami atmosferycznymi, a po kontakcie z solanką przyspiesza kilkudziesięciokrotnie. Dlatego żeby powstrzymać degradację mojej własności, od razu auto dostałoby konserwację i byłbym w stanie do dobrego warsztatu jechać nawet na drugi koniec Polski.
Ale dzisiaj rzadko kto podchodzi z szacunkiem do samochodu - zwłaszcza jak go nie kupuje tylko wynajmuje. Ja bym tak nie potrafił.
-
Moim zdaniem, jeszcze 15-20 lat temu auta zdecydowanie szybciej korodowaly niż teraz ( nawet MB czy VW) także, albo jesteś sporo młodszy, albo nie pamiętasz :)
Są oczywiście niechlubne wyjątki.
-
Miałem Passata B5fl, który nie rdzewiał w ogóle. Z kolei B6 rdzewiał w oczach. Moim zdaniem auta z drugiej dekady XXI wieku rdzewieją bardziej niż te z pierwszej. Dzisiejsze auta - roczniki od 2020 wzwyż biodegradują się w oczach.
Chociaż sporo zależy tu od konkretnej marki, modelu a nawet egzemplarza. Mam jeszcze Corsę E rocznik 2016, która nie rdzewieje w ogóle.
-
Mam micrę 2005 i też pancerna (produkcja brytyjska). Almera z 1999, jak i civic z 2000 korozja zjadała w oczach po 8-10 latach. Obie były z Japonii.
Dużo nowszy civic siostrzenicy (ufo) bez problemu po latach.
-
Ja nawet gdybym kupił nowe auto z zamiarem odsprzedaży po 5 latach, to nie byłbym w stanie zdzierżyć myśli, że moją własność od wewnątrz chrupie rdza, bo ten proces zaczyna się w zasadzie od razu po kontakcie samochodu z warunkami atmosferycznymi, a po kontakcie z solanką przyspiesza kilkudziesięciokrotnie.
Bardzo ciekawa koncepcja, masz może jakieś zdjęcia tych 5 -letnich chrupków zjedzonych przez rdzę? Tak dla uwiarygodnienia swojej tezy.
-
pireus, tak na szybko:
https://www.youtube.com/watch?v=qN8N9i9DsK8
https://www.youtube.com/watch?v=xhdSsyYlDVY
https://www.youtube.com/watch?v=Jj-V-ObGtrs&t
-
pireus, tak na szybko:
https://www.youtube.com/watch?v=qN8N9i9DsK8
https://www.youtube.com/watch?v=xhdSsyYlDVY
https://www.youtube.com/watch?v=Jj-V-ObGtrs&t
Takie filmiki mnie utwierdzają w tym, że 2,5 tys za konserwację przed wyjazdem z salonu to najlepiej wydany hajs z wszelkiego doposażenia samochodu.
-
Jeszcze jakoś ich nie zjadło. Rozumiem, że konserwację robisz dla przyszłego właściciela. Też jeżdżę max 5 lat i jeszcze nigdy żaden kupujący nie zainteresował się podwoziem , tylko dokumentacją dotyczącą serwisowania w ASO.
-
Jak kupuję auto, to konserwacja jest jedną z pierwszych rzeczy, jaką robię. Poniekąd kolejny właściciel na tym korzysta, ale robię to dla własnego dobrego samopoczucia.
-
Poniekąd kolejny właściciel na tym korzysta, ale robię to dla własnego dobrego samopoczucia.
Ok, ja nie robię i też mam dobre samopoczucie, szczególnie jak te pieniądze, których nie wydałem , mogę przeznaczyć na inne przyjemności. Pomazanie czy popsikanie spodu mnie nie interesuje, podobnie jak rozkręcenie nowego samochodu, po którym, istnieje szansa, że samopoczucie mi się pogorszy jak go ponownie złożą, pomimo fachowej konserwacji.
-
1. Które z elementów przy konserwacji należy rozebrać? Zderzaki na pewno, czy coś jeszcze?
2. Czy na czas odpięcia, odłączenie akumulatora zabezpieczy przed generowaniem błędów do komputera?
-
Takie minimum moim zdaniem to wszystkie koła, nadkola plastikowe, osłony i wydech.
-
Ok, ja nie robię i też mam dobre samopoczucie, szczególnie jak te pieniądze, których nie wydałem , mogę przeznaczyć na inne przyjemności. Pomazanie czy popsikanie spodu mnie nie interesuje, podobnie jak rozkręcenie nowego samochodu, po którym, istnieje szansa, że samopoczucie mi się pogorszy jak go ponownie złożą, pomimo fachowej konserwacji.
Zgadzam się z tą opinią - szkoda mi na to kasy i mam opory przed rozkręcaniem nowego auta i też samopoczucie może mi się pogorszyć, jakby to wszystko z powrotem złożyli ;) W rezerwie mam taką metodę, że na zimową solną breję mam inny, stary samochód, a nowym jeżdżę, kiedy w zimie jest sucho na drodze. Po zimie nowym jeżdżę na okrągło i nic mi jakoś nie rdzewieje pod spodem ;)
-
Nie każdy ma tyle miejsca w garażu aby na każda porę roku albo pogodę mieć inne auto ;)
-
Każdy robi jak chce. Ja mam staroświeckie podejście do samochodu - to nie jest dla mnie tylko dupowóz - to wytwór kultury technicznej, o który czuję się zobowiązany dbać. A Toyota - jak wiadomo - pancernej blachy nie ma więc warto w niej trochę poprawić fabrykę.
-
Ja rozważam.
Byłem ostatnio na oględzinach w firmie, która jest tu polecana.
U mnie (mimo, że auto ma 5 lat) praktycznie zero rudej pod spodem - kilka kropek tam gdzie łączą sie różne materiały i część śrub już pokazuje ślady korozji.
Ale to tak do policzenia na placach dwóch rąk i nic większego niż mały paznokieć - i właściciel firmy i ja byliśmy w szoku, że Toyota wygląda właściwie jak nowa.
Usługa opisana profesjonalnie, ale... bez auta musiałbym być ok 2 tyg (a nie bardzo mam skąd wziąć drugie na tyle czasu) no i cena... (liczyłem, że jak piaskowania tam na 2 - 3h to cena mnie nie zabije, ale...) Niby rozsądna jak na taką pracę i czas, ale.... trochę z butów wyskoczyłem i nie wiem czy inwestowanie kolejnej 1/8 ceny auta w podwozie ma aż taki sens....
Może poszukam czegoś co nie będzie może aż tak profesjonalne ale jednak znacząco tańsze, Żona trochę patrzyła na mnie dziwnie jak powiedziałem ile dni i ile złotych....
-
Podaj tą cenę ....
-
7,5k pełna konserwacja spodu + 1,5k zabezpieczenie hamulców + dodatkowe koszty, które wychodzą w trakcie typu spinki i jakieś duperele.
Razem +/- 10k
-
Za taką kwotę to powinni jednak oferować samochód zastępczy.
-
nie wiem czy inwestowanie kolejnej 1/8 ceny auta w podwozie ma aż taki sens....
Wszystko zależy od tego, jak długo zamierzasz jeszcze autem jeździć.
Rozumiem, że w cenie są też profile zamknięte? Cena nie jest jakaś kosmiczna - powiedziałbym że normalna. Takie usługi potrafią kosztować nawet 20 tys. PLN więc 7,5 nie powinno wyrywać z butów.
Co do auta zastępczego, to przy dzisiejszej dostępności i niewygórowanych cenach najmu krótkoterminowego nie jest to duży problem. Ja kilka m-cy temu musiałem się pozbyć auta na kilka dni - też ze względu na prace blacharsko-konserwacyjne - i ostatecznie postanowiłem się przemęczyć bez auta, ale na 2 tyg. to już bym stanął na głowie, żeby coś ogarnąć.
-
7,5 nie powinno wyrywać z butów.
Razem +/- 10k
Takie usługi potrafią kosztować nawet 20 tys.
Gdzie? Chyba pokrywają podwozie warstwą złota.
-
Gdzie? Chyba pokrywają podwozie warstwą złota.
W dzisiejszych czasach to nie materiały stanowią największy składnik kosztu usługi lecz ROBOTA. Pełne zabezpieczenie z rozebraniem i złożeniem wszystkiego to HUK roboty, która musi kosztować bo inaczej będzie zrobiona kompromisowo i po łebkach.
-
W dzisiejszych czasach to nie materiały stanowią największy składnik kosztu usługi lecz ROBOTA. Pełne zabezpieczenie z rozebraniem i złożeniem wszystkiego to HUK roboty, która musi kosztować bo inaczej będzie zrobiona kompromisowo i po łebkach.
To wiem , bo na tym polega taka konserwacja, ale gdzie to kosztuje 20 tys. zł.? Rozbiera i składa to jakiś kardiochirurg?
-
usługi potrafią kosztować nawet 20 tys. PLN więc 7,5 nie powinno wyrywać z butów.
Dokładnie tak. 7,5k jest to normalna kwota gdzie pewnie materiały to około 2,5k.
Co do 20k to dla aut terenowych normalne i podstawowy zestaw o ile wszystko przebiegnie zgodnie z procedurą. Niestety pewnie w 90% przypadków nie przebiega i koszt spokojnie X2.
-
Dokładnie tak. 7,5k jest to normalna kwota gdzie pewnie materiały to około 2,5k.
Ledziu, ale kolega pisał o 10 tys. a nie 7,5Razem +/- 10k
Co do 20k to dla aut terenowych normalne i podstawowy zestaw o ile wszystko przebiegnie zgodnie z procedurą
Ale my tutaj piszemy o konserwacji normalnych samochodów, a nie wozów terenowych, czołgów i podobnego sprzętu,
To jest dział Toyota Corolla.
-
U mnie (mimo, że auto ma 5 lat) praktycznie zero rudej pod spodem
Doprecyzuj, proszę, bo może nie doczytałem ze zrozumieniem. Auto 5 lat i praktycznie bez rudej, ale żadna konserwacja nie była robiona od nowości? I przez te 5 lat jeździłeś cały rok, w zimie też?
-
Moja ma 4 lata i też nalot TYLKO na el. staliwnych zawieszenia w bardzo małym stopniu.
Tak super wygląda spód pod osłonami.
-
Też bez konserwacji od nowości?
-
Tak.
-
U mnie (mimo, że auto ma 5 lat) praktycznie zero rudej pod spodem
Doprecyzuj, proszę, bo może nie doczytałem ze zrozumieniem. Auto 5 lat i praktycznie bez rudej, ale żadna konserwacja nie była robiona od nowości? I przez te 5 lat jeździłeś cały rok, w zimie też?
Żadnej konserwacji, normalnie stan fabryka.
Auto pod spodem jest prawie "jak nowe".
To już mój 5 model z fabryk Toyoty więc wiem jak to "powinno" wyglądać i jestem w dużym szoku, że tak nie wygląda.
Tak jak pisałem, paskowania tam na 2 -3h bo malutkie detale do zrobienia. Ani hamulce ani nawet elementy zawieszenia nie są rude.
Ale ja nią nie jeździłem. Kupiłem w styczniu używaną z nalotem 138k (z tego pół roku stała na placu u dealera).
W tym warsztacie od konserwacji gość też nie wierzył do końca w to co widzi i 3 razy pytał czy aby na pewno to 2019 r.?
Pokazał mi zdjęcia Corolli sedan, którą robił 2 tyg. wcześniej. Też 2019.
Spód auta cały zjedzony, z osłon hamulców nie wiele zostało.
Mówi, że piaskowali i piaskowali i piaskowali i skończyć nie mogli...
Ale auto miało o 100k przebiegu mniej, więc może to jest powód.
Jeździsz, to się wszystko spłukuje i suszy... stoisz to (szczególnie tam gdzie są osłony) wilgoć z syfem stoi i wszystko szlag trafia.
Aż żałuję, że zdjęć nie zrobiłem, ale jak pojadę do mojego mechanika to wjadłe na kanał i zrobię bo sam nie wierzę (ciągle) w to co widzę.
-
Ale auto miało o 100k przebiegu mniej, więc może to jest powód.
Niestety nie jest to powód. Ogólnie nie wiem czym to się ma ale jedne toyoty mocno korodują drugie nie.
-
Ale auto miało o 100k przebiegu mniej, więc może to jest powód.
Niestety nie jest to powód. Ogólnie nie wiem czym to się ma ale jedne toyoty mocno korodują drugie nie.
Tak było jest i będzie. Nawet Polonez czasami się trafiał taki, co nie gnił ;)
-
Moim zdaniem w myśl zasady "narząd nie używany zanika" jak najbardziej może mieć wpływ. To tak jak po podróży po "solance" Auto w ciepłym garażu 3x szybciej ruda zjada, niż na dworze.
U mnie zrzucili osłony do wyceny auta i mimo że przebieg auta mały, ale systematyczny, blachy w zasadzie jak nowe. W mojej wersji rav4, cały spod w jest pod osłonami. Nalot na staliwnych łbach i tulejach niektórych el. zawieszenia jest tak znikomy, że nawet palcem można go zetrzeć.
Edit: Gdybym miał zamiar Auto trzymać 10 lat+, to bym się zdecydował na zabezpieczenie po zakupie, ale ja już szukam następcy.
-
po podróży po "solance" Auto w ciepłym garażu 3x szybciej ruda zjada, niż na dworze
Ja mam taką, swoją metodę na zimową korozję, zamiast kosztownej konserwacji. Jak trafi mi się jazda po solance, to nigdy nie wstawiam takiego auta do ciepłego garażu, tylko myjka ciśnieniowa i spłukuję całe auto pod ciśnieniem, włącznie z całym spodem, nadkolami, błotnikami, wszystkie szpary i zakamarki, jakie tylko na myśl mi przyjdą. Myślę, że to pomaga i warte chwili zachodu i spokojnego snu, że sól w nocy nie szaleje mi po podwoziu ;) Starego Peugeota, służącego do jazdy po solankach też tak traktuję. Auto spłukane czystą wodą o wiele szybciej wysycha w garażu i jest zawsze czyste, bez zaschniętej, solnej skorupy. Piszecie powyżej, że 4 i 5 letnie auta wam nie skorodowały. Mój poprzedni 4-letni Auris też był bez grama rdzy przy sprzedaży, bez grama rdzy, czy jakiegokolwiek nalotu nawet na stalowych elementach zawieszenia, ale też był traktowany myjką ciśnieniową w zimie zawsze, jak trafiła mi się jazda po solance. Gdybym nie miał garażu i miejsca na użycie myjki, to tylko konserwacja wchodziłaby w rachubę.
-
Fajnie, ale nie każdy ma garaż z podnośnikiem. :-(
-
I tak to wszystko zależy od przypadku. Posiadałem Toyoty zardzewiałe i bez rdzy. Czym to się ma nie wiem. Jest tu mój temat Cariny 93r. gdzie nigdy nic nie było nawet czyszczone a auto stało kilka lat w tym ponad rok pod gołym niebem. I to nie był jedyny przypadek. A widziałem Toyoty 20lat młodsze i zjedzone aż przykro było patrzeć i czemu ?
Podobnie autami terenowymi większości marek zawsze jest pytanie "a co z korozją" ? I tu też to samo widziałem Landcruisery bez rdzy ale też i takie które po kilku latach zaczęły się same utylizować. Pojawia się pytanie czemu ?
-
...bo Ty patrzysz chwilę przed i po transakcji. Nie znasz tak naprawdę historii auta. Poglad "handlarza" ;)
Czynników jest MASA, jeden egzemplarz będzie ze słonecznej Marsylii, inny z suchej centralnej Italii, a jeszcze inny z deszczowej Norwegii...
-
Fajnie, ale nie każdy ma garaż z podnośnikiem.
No to konserwacja podwozia i też po problemie ;)
-
...bo Ty patrzysz chwilę przed i po transakcji. Nie znasz tak naprawdę historii auta. Poglad "handlarza" ;)
Czynników jest MASA, jeden egzemplarz będzie ze słonecznej Marsylii, inny z suchej centralnej Italii, a jeszcze inny z deszczowej Norwegii...
Może wytłumaczę o co chodzi pracuję w miejscu gdzie mam styczność z b.dużą ilością aut i widzę to co wiedzę. Prywatnie wykorzystuje kontakty w kilku krajach do zabawy z autami. Auta u mnie w większości spędzają lata i kiedyś jak mi się znudzá muszę je sprzedać. W związku z tym że w większości są to Japońce to na przestrzeni wielu lat postoju u mnie widzę co się dzieje.
Do tego mogę porównać to z tymi samochodami które przyjeżdżają serwisowo.
Tak więc jeżeli kupuje 5letniego Landcruisery z instytucji pańtwowej, mamy go 6lat potem go serwisuje następne x lat to widzę czy rdzewieje czy nie. Potem mój wspólnik kupuje nowego LC i po 4latach wygląda gorzej niż ten starszy po xx latach obcowania z nim to sobie wyrabiam zdanie.
Powtórzę Toyota rdzewieje mniej niż konkurencja z Japonii ale rdzewieje. Zastanawiające jest czemu jedne mniej a drugie bardziej.
No i czemu Lex wypada o niebo lepiej skoro to Toyota.
@Krisman teraz sprzedaje auto na wypady weekendowe po 2 latach bo kupiłem cabrio które miałem 3lata temu to już jestem handlarzem ? :-)
I jeszcze jedno auta dd zmieniam jak rękawiczki z dwóch powodów
- nudzą mi się
- dużo kilometrów nimi robię.
No i trochę szukam czegoś co sprosta moim wymaganiom na dłużej :-)
-
Czemu jedne mniej, a inne bardziej, to już odpowiedziałem.
A Lex to "lepsza" Toyota, czyli lepiej wykonana, wyciszona i zabezpieczona. Dla tego ma inny znaczek i mniej m/i rdzewieje. Co tu niejasnego?
Acura to "lepsza";Honda, Infinity to "lepszy" Nissan itd. Itp. :)
-
Czemu jedne mniej, a inne bardziej, to już odpowiedziałem.
A Lex to "lepsza" Toyota, czyli lepiej wykonana, wyciszona i zabezpieczona. Dla tego ma inny znaczek i mniej m/i rdzewieje. Co tu niejasnego?
Acura to "lepsza";Honda, Infinity to "lepszy" Nissan itd. Itp. :)
Niech będzie znowu Twoja racja, pewnie jak napiszę o autach z Pl.to podzielisz na regiony i miasta :laugh:
Jak coś to w Gdańsku użytkuje Yarisa H z 18r bez rdzy i od nowości jeden Aku :laugh:
-
Ale co to za wyczyn, raptem 6 lat :)
Ja mam K12 19 letnią i też praktycznie bez rdzy, drugi akumulator. Nigdy nie konserwowana.
-
Pozwoliłem sobie wstawić dwa fragmenty zdjęć mojego podwozia z tyłu po 2,5 roku, 32 tys. km. przebiegu i trzech zimach. Bez konserwacji. Wahacze trochę przetarłem szmatką, bo były lekko siwe od brudu i jak widać, zero korozji, nawet na śrubach. Z przodu jest tak samo. Zaciski hamulcowe z przodu i z tyłu lśnią, jakby dopiero wyjechały z salonu. No, ale po solankach w zimy nie jeżdżę, do tego służy mi stary peugeot, a w zimie jeżdżę np. jak jest sucho, albo temperatura na plusie i pada deszcz, co zmywa sól z drogi ;)
(https://i.imgur.com/OaGHHh0.jpeg)
(https://i.imgur.com/989vI1z.jpeg)
-
Tylko taka uwaga kolego - Twój sposób eksploatacji auta nie jest typowy - większość w zimie jeździ tak samo intensywnie jak w lecie.
Można się domyślić, że gdy wstawimy nowe auto do muzeum to i po 100 latach pewnie będzie mało zjedzone. ;)
-
Muszę swoje auto sfotografować jak będzie na podnośniku. W sobotę było na badaniu technicznym i mimo, że przy zawieszeniu od nowości wymienione były jedynie wszystkie tuleje gumowe stabilizatorów i jeden łącznik z przodu diagnosta nie miał żadnych uwag co przy przebiegu 380 tys.km jazdy w każdych warunkach pogodowych po dziurawych ulicach jest dla mnie wynikiem niesamowitym. Auris TS HSD 2014.
-
Twój sposób eksploatacji auta nie jest typowy - większość w zimie jeździ tak samo intensywnie jak w lecie.
Wiem, to prawda. Ale jak mam wydawać sporo kasy na konserwację, gdzie efekt może być różny, to w zamian zadaję sobie nieco trudu i nie jeżdżę po solankach a spód auta często myję pod ciśnieniem.
380 tys.km jazdy w każdych warunkach pogodowych po dziurawych ulicach jest dla mnie wynikiem niesamowitym
Dla mnie też. To niezwykłe. Auto pancerne.
-
większość w zimie jeździ tak samo intensywnie jak w lecie
Pewnie tak. Dodam jeszcze tylko, że ile my tej zimy mamy? W tym roku był tylko grudzień i styczeń, bo cały luty był na dużym plusie i padał deszcz, więc w lutym jeździłem normalnie. W najgorszym wypadku zima trwa tylko 3 miesiące, ale w praktyce bywa znacznie krócej, więc 2 miesiące zimy i 10 miesięcy bez śniegu i soli, tak że jeżdżę prawie normalnie tak, jak wszyscy. Mam jeszcze tylko taki plus, że nie parkuję na dworze na wilgotnym powietrzu, tylko w ciepłym /chłodnym/ garażu, że całe mokre auto na drugi dzień jest całkiem suche.
-
Ja mam K12 19 letnią i też praktycznie bez rdzy, drugi akumulator. Nigdy nie konserwowana.
Że tak zapytam: "ale jak to?" Ja w swojej N15 którą trzymałem 14 lat tak ze 2x wymieniałem podłogę, progi itd...
E12 - 13 lat jazdy bez konserwacji, zdrowa podłoga i zero korozji na elementach konstrukcyjnych, powierzchowny nalot na wahaczach itp,
E11 bez konserwacji - po 20 latach zniknęły mi tylne nadkola - kiedyś pokazywałem to tu: https://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=47889.0
-
E11 bez konserwacji - po 20 latach zniknęły mi tylne nadkola - kiedyś pokazywałem to tu: https://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=47889.0
Z ciekawości spytam, czy auto dalej jeździ? Kiedyś też zdecydowałem się na remont blacharski Mitsubishi Lancera VI gen. w którym zniknęły tylne nadkola pomimo dużo mniejszego przebiegu niż Twoja Toyota. W blacharkę i zabezpieczenie poszła kupa roboty i kasy, a po 2 latach i tak zaczęły się pojawiać wykwity rudej :| Wówczas niewiele myśląc auto sprzedałem, póki jako tako trzymało fason.
A jak potoczyły się losy Twojej gabloty?
-
Ja mam K12 19 letnią i też praktycznie bez rdzy, drugi akumulator. Nigdy nie konserwowana.
Że tak zapytam: "ale jak to?" Ja w swojej N15 którą trzymałem 14 lat tak ze 2x wymieniałem podłogę, progi itd...
E12 - 13 lat jazdy bez konserwacji, zdrowa podłoga i zero korozji na elementach konstrukcyjnych, powierzchowny nalot na wahaczach itp,
Miałem N15 od nowości. Ona była produkowana w Japonii. Auta stamtąd wyedy w wiekszosci podlegały bardzo szybkiemu procesowi biodegradacji, choć mechanicznie były bez skazy :)
Micra k12 to już inna bajka i produkt aliansu z Renault, a produkowana w GB. Jeśli chodzi o blachę, naprawdę pancerne, w wersji 5 drzwi cały ocynkowany.
-
Z ciekawości spytam, czy auto dalej jeździ?
...
A jak potoczyły się losy Twojej gabloty?
Tak - auto nadal jeździ i to codziennie. Toyka ma u nas dożywocie, małżonka mówi, że zakopie ją w ogródku :) .
Od naprawy minęły 4 lata, przejechałem 70 k km, na liczniku teraz 453 k km a nadkola wciąż są.
Nie wiem ile jeszcze silnik pociągnie ale na razie daje radę jak na swój przebieg - od nowości bez remontu i jakiejkolwiek naprawy.
Dziwna sprawa była z tymi nadkolami - bo podłoga cała, nawet progi były ok - tylko nadkola z tyłu zniknęły...
Miałem N15 od nowości. Ona była produkowana w Japonii. Auta� stamtąd wyedy w wiekszosci podlegały bardzo szybkiemu procesowi biodegradacji, choć mechanicznie były bez skazy
Ja N15 kupiłem jak miała 8 lat, u mnie przejeździła następne 14 lat. I by jeździła dalej ale niestety już żaden blacharz za żadne pieniądze nie chciał jej łatać i każdy odmawiał podjęcia się prac. Popłynęła do ciepłych i suchych krajów, tam gdzie rdza jej już nie będzie groziła. I pewnie nadal tam jeździ bo mechanicznie była nie do zajechania - każdy mechanik to powtarzał.
(https://forum.nissanklub.pl/uploads/monthly_2021_10/AlmeraAfryka.jpg.2613529f35d4b664197e15c431cac685.jpg)
Jest na zasłużonej emeryturze :) .
-
Widzę że miałeś kolor premium " słoneczny yellow"
-
Nie - auta które trafiają na Czarny Ląd i mają służyć jako taksówki są przemalowywane (w całości bądź częściowo) na konkretny kolor 'obowiązujący' w danym kraju czy regionie - np. Congo:
(https://scontent-waw2-2.xx.fbcdn.net/v/t1.6435-9/121119791_2406289393008414_7465805327508287706_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=5f2048&_nc_ohc=WW9SgmGgJJ4Q7kNvgFuMDwm&_nc_ht=scontent-waw2-2.xx&oh=00_AYDHJFoq5dMKhSUBUViuTaM2kJJ-H8nD8gSnLx4mXVKcJA&oe=66866D4F)
A potem przewożą ludzi:
(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7a/Mouyondzi%2C_Congo-Brazzaville._Retour_au_village.jpg/640px-Mouyondzi%2C_Congo-Brazzaville._Retour_au_village.jpg)
i towary:
(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/74/Mouyondzi._Chargement_de_r%C3%A9gimes_de_bananes_%C3%A0_destination_de_Pointe-Noire.jpg/640px-Mouyondzi._Chargement_de_r%C3%A9gimes_de_bananes_%C3%A0_destination_de_Pointe-Noire.jpg)
A trafiają tam na dożycie i z Kraju znad Wisły:
(https://forum.nissanklub.pl/uploads/monthly_2021_09/afryka_corolla.jpg.54f035aa6e74b01d749b275839d98909.jpg)
No ale pan który tam zabrał moją N15 powiedział, że moja E11 nie ma szans na zagraniczną karierę :-( - nie spełnia wymagań tamtejszego rynku (i nie chodzi o brak klimatyzacji :-)) - więc pozostaje ze mną do końca!
Przepraszam za OT - w ramach zadośćuczynienia mogę pokazać zdjęcia z samodzielnej konserwacji nadkoli środkiem K2 Durabit a wcześniej Środkiem do Konserwacji Podwozia Boll - po rekonstrukcji nadkoli 4 lata temu zdecydowałem się samemu trochę im pomóc - myślę, że w ponad 20-letnim aucie mogłem sobie pozwolić na taką ekstrawagancję (i była to pierwsza konserwacja w tym aucie bo w ASO zawsze przypominali że, cytuję: "Toyota nie wymaga dodatkowego zabezpieczenia antykorozyjnego") ...
(https://3vz.pl/toy/yaris/107.JPG)
-
Pierwsza i druga fraza na chwilę obecną mooooooocno mija się z prawdą
-
Producentom bynajmniej nie zależy, żeby wydłużać życie samochodom ponad miarę. Dlatego wstawiają głodne kawałki, że ich auta nie wymagają konserwacji. Nowych aut, które faktycznie nie wymagają konserwacji to już chyba dzisiaj nie ma.
-
https://www.youtube.com/shorts/hnZXeLnHrPU
-
Koledzy,
Czy możecie polecić dobrego wykonawcę w okolicach Łodzi ? W wrześniu odbieram i się mocno zastanawiam nad tematem.
-
Jutro moja Corolcia rocznik 2020 trafia do blacharza na konserwację podwozia, profili zamkniętych i kilka poprawek lakierniczych wizualnych (parkingowe przytarcia i otwieranie drzwi na ścianę) potem trafi do speca od powłok i będzie powłoka elastomerowa :)
A potem tylko czekać, aż zazdrosny sąsiad przytrze swoim TDI :D
-
do blacharza na konserwację podwozia
To już brzmi groźnie. Szkoda Toyoty
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
Eetam kolejna drama dla kilku subów :-)
Subaru jak Subaru, mało szczegółów.
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
Stare auto, olej cieknie, auto zaniedbane ale gdyby miał konserwację to by był jak nowy 
Wysłane z mojego SM-S901B przy użyciu Tapatalka
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
Mialem kiedys auto w takim stanie... Ale to bylo Audi... 80..... coupe.... z rocznika 1975
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
Ponownie, nie wydam od 4 do 12k PLN na konserwację aby 3 właściciel się ucieszył. Dla mnie, pierwszego właściciela na maksymalnie 5 lat nie ma to najmniejszego sensu.
-
Kolejny filmik "ku przestrodze" i w kontrze do tych, którzy mówią że nie trzeba konserwować:
https://www.youtube.com/watch?v=Z6UsRj3u28g
Ponownie, nie wydam od 4 do 12k PLN na konserwację aby 3 właściciel się ucieszył. Dla mnie, pierwszego właściciela na maksymalnie 5 lat nie ma to najmniejszego sensu.
Robilem taka konswrwacje w poprzednim aucie, ktorym jezdziulem 10 lat.
Z rozbieraniem zawieszenia, piaskowaniem, itd...
Po roku i tak juz ruda wylazila a po 3 wylazila bardzo (bo przez czarna maz nie bylo widac co sie dzieje). A niby jakies super srodki (po wyczyszczeniu) do neutralizacji, itd...
Wiec nie wiem, nie mam przkonania, ze w tedy te prawie 7k dobrze wydalem..
Teraz zdecydowalem sie na Krown - bede po roku widzial czy jest (z ruda) tak jak dzis czy gorzej i nie warto powtarzac: https://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=59054.0
-
Stare auto, olej cieknie, auto zaniedbane ale gdyby miał konserwację to by był jak nowy
Nie byłby jak nowy, ale nie musiałby jeszcze iść na żyletki, względnie na ratowanie do blacharza.
Ponownie, nie wydam od 4 do 12k PLN na konserwację aby 3 właściciel się ucieszył. Dla mnie, pierwszego właściciela na maksymalnie 5 lat nie ma to najmniejszego sensu.
Dla kupującego 2 właściciela fakt wykonanej konserwacji może być istotnym argumentem za wyborem tego konkretnego samochodu, nawet za wyższą cenę.
-
Robilem taka konswrwacje w poprzednim aucie, ktorym jezdziulem 10 lat.
Z rozbieraniem zawieszenia, piaskowaniem, itd...
Po roku i tak juz ruda wylazila a po 3 wylazila bardzo (bo przez czarna maz nie bylo widac co sie dzieje). A niby jakies super srodki (po wyczyszczeniu) do neutralizacji, itd...
Było pisane w Twoim temacie. Trafiłeś na partaczy tak samo jak mogłeś trafić w każdej innej dziedzinie życia. Tak więc przypisujesz wszystkim warsztatom swój przypadek.
Temat jest prosty nie masz nikogo godnego zaufania więc bierzesz to co jest.
Teraz zdecydowalem sie na Krown - bede po roku widzial czy jest (z ruda) tak jak dzis czy gorzej i nie warto powtarzac:
Po roku to trzeba sprawdzić co zostało z konserwacji. Jeżeli jest teraz gdzieś rdza to bez czyszczenia Krown kompletnie nic nie da bo to nie na tym polega.
Dla przykładu tak na szybko Toyota 2008r. Około 2010r.tryśnięty czymś woskowatym. Aktualnie poprawienie i suchy wosk 11mcy temu. Dałem ciała bo chciałem zrobić podłogę pod kolor i wyszło nienaturalnie. Nic nie trzeba poprawiać. Czyszczenie, lakier do połowy podłogi :-) że zdjęciem wszystkiego co potrzeba 3k. Po prawie roku nic do poprawiania
(https://i.ibb.co/PsXxqTfC/Screenshot-2025-08-07-13-42-09-65-99c04817c0de5652397fc8b56c3b3817.jpg)
(https://i.ibb.co/60pM1DgF/Screenshot-2025-08-07-13-52-40-66-99c04817c0de5652397fc8b56c3b3817.jpg)
-
Stare auto, olej cieknie, auto zaniedbane ale gdyby miał konserwację to by był jak nowy
Nie byłby jak nowy, ale nie musiałby jeszcze iść na żyletki, względnie na ratowanie do blacharza.
Ponownie, nie wydam od 4 do 12k PLN na konserwację aby 3 właściciel się ucieszył. Dla mnie, pierwszego właściciela na maksymalnie 5 lat nie ma to najmniejszego sensu.
Dla kupującego 2 właściciela fakt wykonanej konserwacji może być istotnym argumentem za wyborem tego konkretnego samochodu, nawet za wyższą cenę.
Nie ja będę sprzedawał to auto tylko na 90% salon czy tam inny pośrednik. Na pewno nie dostane więcej o cenę wydaną na konserwację, a żeby to miało sens to musiałbym dostać najlepiej więcej niż wydałem. Toyoty bez konserwacji nie mają problemu długiej sprzedaży, z niskim przebiegiem i bez historii blacharskiej schodzą raczej na pniu.
-
Nie ja będę sprzedawał to auto tylko na 90% salon czy tam inny pośrednik. Na pewno nie dostane więcej o cenę wydaną na konserwację, a żeby to miało sens to musiałbym dostać najlepiej więcej niż wydałem. Toyoty bez konserwacji nie mają problemu długiej sprzedaży, z niskim przebiegiem i bez historii blacharskiej schodzą raczej na pniu.
Dokładnie tak. Do 5lat planowanego użytkowania auta bez sensu. Do tego nikt więcej nie zapłaci. A kolejna sprawa to że jak auto jest salonik Polska to może być przerdzewiałe na wylot, silnik zażygany olejem a i tak się sprzeda i to w cenie z d...y wziętej.
-
Dokładnie tak. Do 5lat planowanego użytkowania auta bez sensu. Do tego nikt więcej nie zapłaci. A kolejna sprawa to że jak auto jest salonik Polska to może być przerdzewiałe na wylot, silnik zażygany olejem a i tak się sprzeda i to w cenie z d...y wziętej.
Straszno i śmieszno...
-
Straszno i śmieszno...
No niestety, ale to wychodzą wszystkie nauki z YT albo tik taka + większa świadomość osób prywatnych korzystająca z tej opcji sprzedaży oraz firm handlujących autami w poznaniu zachowań zbiorowych nabywców.
Dlatego od 15lat zmieniłem kurs odbijając od ASO/ubezpieczalni/banków i innych pasożytów :-)
Zostało mnóstwo kasy a do tego często jazda autami których nie ma/było w salonach :-)
-
Dlatego od 15lat zmieniłem kurs odbijając od ASO/ubezpieczalni/banków i innych pasożytów :-)
Zostało mnóstwo kasy a do tego często jazda autami których nie ma/było w salonach :-)
Bardzo słuszny kierunek!
Dla mnie salon Polska to była zawsze wręcz anty rekomendacja. Polskie salonówki kojarzyły mi się zawsze z tym że to golce i do tego wytłuczone na naszych drogach. Chociaż gwoli sprawiedliwości, trochę się pod tym względem ostatnio zmieniło na plus.
-
Przy starszych autach nad
Dla mnie salon Polska to była zawsze wręcz anty rekomendacja.
Jest tak samo. Zresztą widać u nas na forum jak pojawiają się osoby z prośba o pomoc przy usterce i od czego zaczyna się opowieść o usterce :-)
Polskie salonówki kojarzyły mi się zawsze z tym że to golce i do tego wytłuczone na naszych drogach.
Zmieniło się bo już nie są to Golce tylko często dobrze wyposażone auta.
Chociaż gwoli sprawiedliwości, trochę się pod tym względem ostatnio zmieniło na plus.
Zmienia się wyposażenie i przybywa firm od spełniania mokrych snów Kowalskich. Tylko w sumie trudno się dziwić bo z drugiej strony na forach (między innymi naszym)/grupach/YT/insta/tiktak wprowadza się sztuczny dramatyzm zakupu auta a potem serwisu ba nawet jest tragizm zakupu w ASO nowych aut dla podbicia jakże ważnej czynności w postaci zakupu i posiadania auta :-)
Potem zjawiają się herosi i ratują społeczeństwo :grin:
-
Fajnie, macie rację, warto robić konserwację.. ja za kilka dni odbieram auto ale teraz mam dylemat gdzie dać takie auto do zrobienia.. wszak zbierałem na auto kilka lat a wpakować teraz nówkę do byle kogo kto mi zapaskudzi lub zniszczy to szkoda roboty.. już widziałem jak koledze zaorali nowe auto. Myślę, że wiele osób nic nie robi bo się boi.. a później żałuje.. ja też mam to samo błędne koło, jak macie kogoś na dolnym śląsku lub Wielkopolsce do polecenia to jestem chętny.. szkoda, że ASO nie potrafi dobrze zabezpieczyć za opłatą.
-
szkoda, że ASO nie potrafi dobrze zabezpieczyć za opłatą.
ASO? Jeszcze by sobie kafelki na warsztacie pobrudzili :grin:
Na forum spokojnie znajdziesz namiary na dobrą firmę od konserwacji.
-
Szukałem i nie znalazlem, za starej daty jestem.
-
Szukałem i nie znalazlem, za starej daty jestem.
Ogólnie nie jest prosto, ja naprawdę musiałem przejść sporo żeby wreszcie wypracować sobie kilka firm które pracują w różnych wariantach oferowanych usług. Nawet gdybyś był z moich okolic to bym Ci ich nie polecił (chyba że na Pw :-))bo bałbym się odpowiadać za błędy innych a niestety forumowy świat jest wyidealizowany i tylko tu są sami perfekcjoniści żyjący w perfekcyjnym świecie.
-
jak macie kogoś na dolnym śląsku lub Wielkopolsce do polecenia to jestem chętny
wypatrz jakiś zakład z wielkim Valvoline obok szyldu, zajrzyj do środka, popatrz czy mają coś w robocie na podnośniku, pogawędź z umorusanym fachowcem, np. o tym co właśnie robi, w biurze spytaj o termin, jeżeli nie na jutro, ani na za tydzień, to znalazłeś. Jak z rybami na bazarze, wybierasz najdłuższą kolejkę.
-
:grin:
10 lat i po Lexusie RX, Salon PL, garażowany, Panie jam konserwację robił ale diagnosta mówi że ostatni raz podbija! O co w ogóle mu chodzi ? :cool:
(https://i.ibb.co/jPC8nfMt/IMG20250609123919.jpg)
(https://i.ibb.co/mVXLy7cq/IMG20250609123743.jpg)
(https://i.ibb.co/YBngb0Lw/IMG20250609123932.jpg)
-
10 lat i po Lexusie RX, Salon PL, garażowany, Panie jam konserwację robił ale diagnosta mówi że ostatni raz podbija! O co w ogóle mu chodzi ? :cool:
Pewnie 10 lat temu zapaćkany na odczepnego byle czym, a potem zero uwagi poświęconej tematowi.
-
Polecam https://3vz.pl/.
-
Salon PL, garażowany, Panie jam konserwację robił
To nie wyglada jak konserwacja, tylko zapaćkanie czernidłem na bitumie.
Jak już wcześniej pisano-w każdej branży są lepsi i gorsi. To zrobili ci gorsi.
-
Straszno i śmieszno...
No niestety, ale to wychodzą wszystkie nauki z YT albo tik taka + większa świadomość osób prywatnych korzystająca z tej opcji sprzedaży oraz firm handlujących autami w poznaniu zachowań zbiorowych nabywców.
Dlatego od 15lat zmieniłem kurs odbijając od ASO/ubezpieczalni/banków i innych pasożytów :-)
Zostało mnóstwo kasy a do tego często jazda autami których nie ma/było w salonach :-)
A pochwali się kolega gdzie zainwestował to mnóstwo kasy, które mu zostało?
Ja tam w ostatnim złożonym sprawozdaniu (za 2022 rok), widzę stratę 44032,90. W 2021 strata 96625,25. W 2020 23706,74. W 2019 3056,75. W każdej uchwale ... strata zostanie pokryta z zysków lat następnych.
Tak oszczędzasz, że już Ci brakuje 167421,64.
Dobry z Ciebie forumowy mentor :)
-
Dobry z Ciebie forumowy mentor
Oj widzę że jeden z naszych 3 ech muszkieterów wrócił. No nic pewnie w Krakowie było konsylium specjalistów skrzywdzonych przez Toyoty :grin:
Witamy ponownie :grin:
Ciekawe co nasi moderatorzy uczynią bo jak coś to służę pomocą materiały już mam.
-
:grin:
10 lat i po Lexusie RX, Salon PL, garażowany, Panie jam konserwację robił ale diagnosta mówi że ostatni raz podbija! O co w ogóle mu chodzi ? :cool:
(https://i.ibb.co/jPC8nfMt/IMG20250609123919.jpg)
(https://i.ibb.co/mVXLy7cq/IMG20250609123743.jpg)
(https://i.ibb.co/YBngb0Lw/IMG20250609123932.jpg)
garaż garażowi nie równy. W końcu zimą na mrozie reakcje chemiczne są praktycznie zatrzymane. Jak parkujesz w garażu zimą, w którym masz temperaturę sporo powyżej 0 stopnia i do tego ze sporą wilgotnością to efekt może być jak na zdjęciach.
Przy mroznach na zewnątrz w takim garazu to już lepiej na zewnątrz auto trzymać.
-
Przy mroznach na zewnątrz w takim garazu to już lepiej na zewnątrz auto trzymać.
Jest to jeden z czynników chociaż uważam że nie jedyny.
Nie wiem czy nie nr1 jest "materiał"/stał (mieszanka) i obróbka w początkowej fazie produkcji auta.
-
https://youtube.com/shorts/pdmUNWjcpqA?si=f6hWCw-GKEu6kw1g
-
https://youtube.com/shorts/pdmUNWjcpqA?si=f6hWCw-GKEu6kw1g
Sporo jest takich zagramanicą :-)
-
Niestety przeważnie nie na sprzedaż :|
-
Niestety przeważnie nie na sprzedaż :|
Jest sporo Toyota w takim stanie tylko w Pl nie ma chętnych.
-
Facet nie pokazał podwozia, ciekawe, czy podwozie jest w takim samym stanie, jak wnętrze tego profilu, wątpię. Poza tym przez ten profil leci woda z góry, która jest czysta i miękka deszczówka, więc nie jest ona korozjotwórcza, czysta woda to nie solanka w podwoziu. No i poza tym nie wiadomo, jak ta Toyota była użytkowana. Może to jakiś rarytas, co cały czas stał w garażu zimą, a jeździł sporadycznie latem, więc i podwozie może być bez korozji. W normalnej całorocznej eksploatacji w Niemczech wcale ta Toyota by tak nie wyglądała. Mówić i pokazywać na YT może sobie każdy co chce. Ja też mogę się pochwalić całkowitym brakiem korozji, nawet w podwoziu, a moja Corolla rozpoczyna już piątą zimę i nie była dodatkowo konserwowana, nieważne, jak ją eksploatuję, ważne, że korozji brak.
-
:grin:
10 lat i po Lexusie RX, Salon PL, garażowany, Panie jam konserwację robił ale diagnosta mówi że ostatni raz podbija! O co w ogóle mu chodzi ? :cool:
(https://i.ibb.co/jPC8nfMt/IMG20250609123919.jpg)
(https://i.ibb.co/mVXLy7cq/IMG20250609123743.jpg)
(https://i.ibb.co/YBngb0Lw/IMG20250609123932.jpg)
garaż garażowi nie równy. W końcu zimą na mrozie reakcje chemiczne są praktycznie zatrzymane. Jak parkujesz w garażu zimą, w którym masz temperaturę sporo powyżej 0 stopnia i do tego ze sporą wilgotnością to efekt może być jak na zdjęciach.
Przy mroznach na zewnątrz w takim garazu to już lepiej na zewnątrz auto trzymać.
elementy podwozia, które ulegają wymianie...podłoga zdrowa, nad czym tu płakać?
z innej beczki, moja 2019 C-HR (garażowana od nowości w "ciepłym" garażu) ani grama rdzy w podłodze...lekki nalot na wahaczach i zwrotnicach i tyle...diagnosta pokazywał mi auto na podnośniku i bardzo chwalił stan podwozia generalnie
także te auta albo po jakieś powodzi, albo nie wiem jak/gdzie były użytkowane...poprzednia Toyota w rodzinie po 14 latach również w dobrym stanie