A skrzypienie zawiechy masz tylko na mrozie, czy jak jest powyżej zera stopni - też?
W poprzednim aucie (Nissanie) za takie zachowanie odpowiadały gumy stabilizatora. Wymieniali je średnio co półtora roku - starczało na jedną zimę, w czasie kolejnej znowu :(
Inna sprawa, że twierdzili (i jeśli tak jest w Toyocie, to... ciężko będzie, oj, ciężko), że po takiej operacji geometrii nie trzeba ustawiać na nowo, bo "tylko lekko popuścili wahacze". Problem w tym, że "lekko popuszczonych" nie da się(!) przykręcić idealnie, co do dziesiątych czy setnych części milimetra w tym samym miejscu. I opony zjarało po pewnym czasie... :(
No, ale zobaczymy! Dzisiaj dzwonili z przeprosinami za piątkową "hecę" w ASO i olanie ciepłym moczem. Jutro zobaczymy na ile to ma pokrycie w rzeczywistości i na ile jest szczere i prawdziwe.
Na pewno jedno wiem na 100%: demówka z większym o ok. 2000 km przebiegiem (no i raczej w ogóle nie oszczędzana, bo to demówka) takiej przypadłości nie ma! Z tym że to diesel - nie wiem czy i jakie to może mieć znaczenie. Zawiecha przecież ta sama!
Chyba że to łapy/poduszki silnika, sam nie wiem - ale stawiam na jakiś element zawieszenia.