Z tymi plastikami fordowskimi, to znałem, ale... zwróciliście uwagę, że drzwi o które Ford uderza to jakieś z Unimoga albo innego Ziła: pancerne są? Zero ugięcia.

To taka ściema - co najwyżej zabezpiecza właśnie i dokładnie li tylko i wyłącznie własny rant.
Przyklejałem dziś listwy i powiem Wam, że Toyota najbardziej miękkiej blachy nie ma, są gorsze, ale i tak ugina się jak dziewica przed pierwszym otwarciem.

Wieeeem..., admin qrna zobaczy i wy...ciurla.
W każdym bądź razie fordowski patent na szybę, owszem, miałem - w sumie fajny, ale nie tak fajny jak się może wydawać komuś, kto nie miał, bo to tak jak - też miałem u Forda - z patentem na "podgrzewane dysze spryskiwaczy": też fajne, z nazwy nawet super fajne, nie?
A nie. A przynamniej nie do końca.
Bo podgrzewane dysze, to prawda, miałem. Ale cóż z tego, że podgrzewały DYSZE, jak w przewodach zamarzało.
I podobnie z szybą: co z tego jak szybę rozmrażało, jak - pomijając przygaśnięcie wszystkiego co było włączone, bo pobór mocy był 2-3-krotnie większy niż ogrzewanie tylnej szyby (a tylną się też włączało, bo zamarzło, co nie?), jak z uwagi na pobór prądu to to się wyłączało co chyba 5 minut, a jak był mróz -20'C to gieeee.... rozmroziło.
A na parowanie to pomagało tylko na te... 5 minut włączenia: lepsza klima.
Aha! Że o innych problemach nie wspomnę typu np. jak wymieniałem szybę, to w ramach 1 wymiany wymieniali 3 razy, bo za pierwszym razem jednego drucika brakowało i strasznie to na patrzenie przeszkadzało, potem drucik był, ale nie grzał (jeden) i takie tam.

A na koniec wyszło, że zamiennik jest lepszy od oryginału, bo... druciki cieńsze.
Znałem też gostka, co to też Forda z tym wynalazkiem kupił, ale takie miał szkła na oczach, że ogniskowały mu wzrok... na tych drutach i świata nie widział za nimi. Co nie zmienia faktu, że jakby dawali - to bym wziął. Mi tylko przez 1-wszy m-c ciągle się wydawało, że szybę mam... brudną. Potem się przyzwyczaiłem.

Reasumując: stara szkoła pozostaje - czyli szkolić dzieciaki.